Łukasz Frątczak i Jakub Stachowiak o taśmach dot. przemytu

Łukasz Frątczak i Jakub Stachowiak o taśmach dot. przemytu

Łukasz Frątczak i Jakub Stachowiak – “Człowiek Kamińskiego i wielki przemyt” Superwizjer TVN 1.10.2021 r.

https://tvn24.pl/go/programy,7/superwizjer-odcinki,10894/odcinek-85,S00E85,604441

Reportaż zaczyna się od pozyskanej przez dziennikarzy rozmowy dwóch osób, które planują przemyt papierosów. Rozmowa jest transmitowana co uwiarygadnia ją jako prawdziwą. Następnie autorzy zdradzają, że jednym z rozmawiających jest bliski współpracownik Mariusza Kamińskiego – Grzegorz P., a nagranie posiada większość służb w Polsce. 

Następnie dziennikarze lecą do Dubaju gdzie spotykają się z ukrywającym się tam z byłym szefem mafii vatowskiej Igorem T. Grzegorz P. oferował mu “załatwienie” listu żelaznego za łapówkę. 

Reportaż przechodzi do przedstawienia kariery Grzegorza P., która w wielu momentach przecina się z posadami Mariusza Kamińskiego, a anonimowy informator mówi o jego zadaniach i pracy w CBA. Po ułaskawieniu w 2015 r. przez Andrzeja Dudę Grzegorz P. dostaje stanowisko w PKP Cargo. W tym momencie reportaż wraca do byłego szefa mafii vatowskiej, który opowiada o propozycji przemytu papierosów przez PKP Cargo złożonej mu przez Grzegorza P., którą słyszymy na nagraniu.

Dziennikarze podkreślają, że nie wiedzą czy plan został zrealizowany jednak na podstawie przechwyconych ładunków papierosów w Porcie Gdańskim, zapakowanych dokładnie w taki sposób w jaki jest planowany na rozmowie, można przypuszczać, że był on realizowany.

Kolejnym etapem śledztwa było spotkanie z Grzegorzem P. by zapytać o spotkanie w Dubaju jednak nie otrzymali żadnej odpowiedzi. Zarówno spotkanie z Igorem T.  jak i z Grzegorzem P. dziennikarze nagrywali ukrytą kamerą, co uniemożliwia zarzucenie im, że rozmowa została zmanipulowana czy, że rozmówca pewnych rzeczy nie powiedział. Grzegorz P. przesłał jednak oświadczenie, w którym zaprzecza, że rozmowa dotyczyła przemytu a jedynie miał pracować jako prywatny detektyw dla Igora T.

Następnie dziennikarze wracają do wątku posiadania nagrań przez polskie slużby, które miały trafić w ich ręce przez ochroniarza Igora T. Informacja ta została przekazana w reportażu podczas rekonstrukcji rozmowy, nie podano kto był rozmówcą. Co prawda informacja o tym, że jest to rekonstrukcja pojawia się w prawym dolnym rogu ekranu jednak może to wprowadzać w błąd odbiorcę i sugerować, że jest to prawdziwe nagranie rozmowy.

Igor T. twierdzi, że ta sprawa nie została podjęta przez żadną służbę ponieważ Mariusz Kamiński trzyma nad nią pieczę. Dziennikarze zapytali go o Grzegorza P. jednak nie otrzymali odpowiedzi.

Na koniec dziennikarze wracają do tematu listu żelaznego, który musiałby uzyskać zgody prokuratury w Białymstoku (tam toczy się sprawa przeciwko Igorowi T.). Sprawdzili oni, że obecna jej szefowa pracowała w CBA w czasach kiedy Mariusz Kamiński mu przewodził a Grzegorz P. pracował. Zapytali również ją osobiście o Grzegorza P. jednak ta stwierdziła, że nie widziała go od 10 lat.

Podsumowaniem reportażu jest to, że Igor T. nie dostał listu żelaznego, śledztwa dot. przemytu papierosów się przedawniły lub nic nie udało się ustalić, a nagrania z Igorem T. nie są przedmiotem żadnego śledztwa.

Dziennikarzy należy wyróżnić za wykonanie olbrzymiej pracy przy przygotowywaniu reportażu. Z każdym zainteresowanym w sprawie się spotkali, próbowali rozmawiać na żywo, a nie jedynie poprzez kontakt mailowy czy telefoniczny. Przedstawiają nagrania, które udało im się zdobyć albo nagrać a nie jedynie je parafrazują lub zapisują przebieg rozmowy. Musimy jednak obniżyć punktację za rekonstrukcję rozmowy, która może wprowadzać w błąd odbiorcę i za to, że nie pojawia się nazwisko osoby z tej rekonstrukcji, a przekazuje ona jedną z najważniejszych informacji w tym reportażu dotyczącą kontekstu politycznego tej sprawy.

kryterium prawdy: 0,8/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 0.8/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 4,6/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/users/geralt-9301/ Pixabay

Piotr Jacoń rozmawia z rodzicami transpłciowych dzieci

Piotr Jacoń rozmawia z rodzicami transpłciowych dzieci

Piotr Jacoń – “Wszystko o moim dziecku” Czarno na białym, TVN24 25.03.2021 r.

https://tvn24.pl/go/programy,7/czarno-na-bialym-odcinki,11367/odcinek-980,S00E980,482833

Reportaż rozpoczyna się od poznania matek i ojców dzieci, które są transpłciowe. To oni są głównymi bohaterami reportażu i ich historie stanowią jego trzon. Zaczynają od dzieciństwa. Po latach zauważyli, że już we wczesnym etapie życia ich dzieci przejawiały zainteresowanie zabawkami przeznaczonymi dla innej płci, czy bawiły się w innym gronie. 

Kolejnym poruszanym tematem jest depresja, która często pojawiała się u ich dzieci oraz próbach samobójczych, których rodzice byli świadkami.

Ważnym punktem relacji rodziców z dziećmi, a przy tym niniejszego reportażu jest coming out dziecka. Opowiadają w jaki sposób dzieci powiedziały im o tym oraz o ich reakcji na tę wiadomość. Rodzice wypowiadający się w większości przypadków zareagowali bardzo spokojnie i ze zrozumieniem jednak nawet w tych wypadkach coming outy zdarzyły się dość późno i były ciężkie dla dzieci.

Kolejną fazą jest poszukiwanie pomocy psychologicznej i psychiatrycznej, które z doświadczeń rodziców jest ciężkie i wielu z lekarzy nie potrafiło pomóc dzieciom. Do rozpoczęcia tranzycji potrzebna jest opinia psychologiczna. Sytuacja w Polsce porównywana jest do sytuacji w Niemczech i Kanadzie, w których to państwach mieszka dwójka z rodziców wypowiadających się w reportażu.

Po rozpoczęciu brania hormonów przez dzieci rodzice zauważyli zmianę ich zachowania. Przede wszystkim objawiało się to większą samoakceptacją i radością z życia.

Kilku z rodziców występuje w reportażu anonimowo. Tłumaczą to strachem o dzieci, tym, że mogą być źle traktowane w przestrzeni publicznej. Tak samo rodzice, którzy pokazują twarz opowiadają o sytuacjach, w których ich dzieci bały się, zostały zaatakowane lub wyzywane.

Rodzice mówią również o konfliktach w rodzinie na polu transseksualności ich dzieci. Szczególnie w kontekście dziadków, którzy nie mogli poradzić sobie z zaistniałą sytuacją, a najczęściej byli bardzo wierzący. Potem Piotr Jacoń puszcza fragment wypowiedzi abp. Jędraszewskiego dot. tęczowej zarazy oraz Prezydenta Andrzeja Dudy o ideologii LGBT, które dla rodziców są skandaliczne i bolesne.

Rodzice opowiadają o problemach z dokumentami ich dzieci, na co autor puszcza rozmowę Beaty Lubeckiej z Margot Szutowicz, w którym Lubecka pyta się o to co Szutowicz ma wpisane w dowodzie. Później rodzice mówią o problemach prawnych dot. korekty płci m.in. obowiązku pozwania rodzica przez dziecko. Sytuacja ta ponownie porównywana jest do przepisów niemieckich i kanadyjskich.

Na końcu reportażu pojawiają się statystyki ze źródła Fundacji Trans-Fuzja o osobach transpłciowych w Polsce. Piotr Jacoń zadedykował reportaż swojej transpłciowej córce – Wiktorii, która przygotowała muzykę do tego materiału.

Podsumowując materiał ten jest bardzo osobisty dla autora pomimo tego, że on sam niewiele się w nim wypowiada. Oddaje głos matkom i ojcom, którzy wspierali swoje dzieci podczas ich szeroko pojętej procedury korekty płci, od pierwszych przejawów, że ich płeć może się nie zgadzać do wyroku sądu potwierdzającego inną płeć. Porusza tematy coming outu, reakcji środowiska – zarówno rodziny jak i środowiska zewnętrznego, aspekt polityczny oraz prawny procedury korekty płci. Zostaje wyróżniony ze względu na jego oddźwięk i efekt edukacyjny, który może wywołać.

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 5/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/users/satyaprem-6578610/ Pixabay

Marcin Gutowski o drugiej twarzy kard. Dziwisza

Marcin Gutowski o drugiej twarzy kard. Dziwisza

Marcin Gutowski, „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”, „Czarno na białym” TVN24

 

Nie bez przyczyny, echo po dokumencie Marcina Gutkowskiego nie cichnie do dziś. Reporter „Czarno na białym” dotknął drugiej, nieznanej dotąd twarzy kardynała Stanisława Dziwisza, tworząc zupełnie nowy portret byłego metropolity krakowskiego.

Legendarny osobisty sekretarz i przyjaciel Jana Pawła II, u którego boku spędził kilkadziesiąt lat. Zawsze blisko, zawsze gotowy na każde wezwanie. Niezastąpiony – jak mówił papież, choć on sam nazywał się „człowiekiem, którego nie ma” – wprowadził nas reporter.

W trakcie tych słów, obserwujemy archiwalne zdjęcia oraz filmy, przedstawiające kardynała Dziwisza wraz z Janem Pawłem II w przeciągu kilkudziesięciu lat.

Z biegiem lat, coraz wyraźniej wyłania się jego druga twarz, potężnego hierarchy, szarej eminencji, która potrafi zadbać o specyficznie rozumiany interes kościoła, ale nie tylko.

Zaledwie po kilku minutach poznajemy główne przesłanie dokumentu oraz historie, świadczące o maskowaniu przez Stanisława Dziwisza faktów nadużyć seksualnych wśród małoletnich. Na potwierdzenie tych słów, możemy ujrzeć fragmenty dawnych dokumentów, rozmowę z księdzem Tadeuszem Isakowicz-Zaleskim, innymi specjalistami, a wreszcie poruszające wyznania ofiar molestowania przez księży, w tym Janusza Szymika – ofiary ks. Jana Wodniaka.

Kiedy mowa o skandalach wykorzystywania seksualnego w kościele, czy to Meksyk, Stany Zjednoczone, Irlandia, Austria, Chile, Brazylia, Argentyna czy Francja – wszystkie drogi prowadzą do Dziwisza. Nie twierdzę, że on sam dopuszczał się wykorzystywania, nie mam takiej wiedzy i nie wydaje mi się to możliwe, ale kiedy mowa o tuszowaniu tych skandali to Dziwisz niemal zawsze pojawia się w tych aktach. – stwierdził Frederic Martel, autor bestsellerowej książki „Sodoma: Hipokryzja i władza w Watykanie”

Aby potwierdzić te słowa, reporter skontaktował się z wieloma osobami, „ofiarami największych skandali pedofilskich na świecie”.

Jeśli spojrzeć na historię Dziwisza, to był zaangażowany w jeden z największych skandali współczesnego kościoła. – dodaje Jason Berry, dziennikarz śledczy, autor książek o Legionistach Chrystusa oraz nadużyć Watykanu.

Wtedy poznajemy bliżej postać Marciala Maciel Degolado, założyciela Legionistów Chrystusa, określonego jako „diaboliczna osobowość” przez ks. Andrzeja Kobylińskiego. Przyczynę użycia takich słów dostajemy chwilę później, dowiadując się kim w życiu kościoła był wyżej wymieniony Marcial Maciel. Jedna z ofiar, walcząca o sprawiedliwość wyroku dla Degollado także wspomina osobę kardynała Dziwisza.

To skrajnie nieprawdopodobne, żeby nasz list nie dotarł do Dziwisza. Praktycznie niemożliwe. – dodaje ofiara Degollado – Jose Barba Martin.

Poza informacjami o nadużyciach seksualnych, dostajemy także wieść o możliwości przyjęcia przez kardynała Dziwisza przyjęcia gotówki na sfinansowanie święceń kapłańskich kardynała od Legionistów Chrystusa. Jak się okazało tę informację jest w stanie potwierdzić kilka osób w tym: ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski oraz Jason Berry. Historia połączeń Stanisława Dziwisza z Legionistami Chrystusa jest także wyjaśniona w reportażu, odwołując się do wielu źródeł oraz osób.
Pomimo tego, że nie doszło do bezpośredniego spotkania oraz weryfikacji zarzutów przez Eminencję, materiał uznajemy za wiarygodny, ze względu na wielość źródeł oraz rzetelność informatorów, do których w trakcie reportażu odwoływał się Marcin Gutowski.

Do tego spotkania, choć minął już miesiąc, wciąż jednak nie doszło. – stwierdza reporter
Jak udało nam się nieoficjalnie potwierdzić, [kardynał] przekonany przez swoich doradców, że unikanie odpowiedzi na pytania nie służy jego wizerunkowi, wyraził gotowość udzielenia wywiadu w „Faktach po faktach”. – dodaje

Do rozmowy z kardynałem Dziwiszem w programie TVN24 – „Fakty po faktach” doszło 20. października 2020 r. Rozmowa przeprowadzona z Piotrem Kraśko trwała około 30 minut, a jej fragmenty możemy także zobaczyć w reportażu Marcina Gutowskiego.

Odpowiedzi na niemal wszystkie z kilkudziesięciu zadanych przez nas wcześniej, szczegółowych pytań znów nie padły. – komentuje reporter.

List z odpowiedzią od kardynała, jednak trafia w ręce dziennikarza. Stanisław Dziwisz podważa w nim między innymi autorytet jednego z informatorów – Jasona Berry’ego. W tym momencie jednak, Marcin Gutowski przedstawia kolejnego świadka oraz informatora – Thomasa Doyle’a – prawnika kanonisty, byłego Dominikanina oraz autora raportów z najgłośniejszych afer pedofilskich w USA, który potwierdził wcześniejsze zeznania.

Podczas całego filmu Marcin Gutkowski ukazuje przerażającą ilość zatuszowanych spraw oraz przedstawia dowody nadużyć seksualnych innych księży, ale także nadużyć autorytetu kardynała Dziwisza. W skali całości reportażu Marcina Gutowskiego, trzeba docenić jego ogromną determinację oraz zaangażowanie w dążeniu do prawdy oraz wolę stworzenia jak najbardziej wiarygodnego dziennikarskiego przekazu, wielokrotnie nakreślanego przez reportera, chociażby w bezpośredniej rozmowie telefonicznej z kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Dziennikarz informuje o tym, że każde ze stwierdzeń, pytań, pojawiających się w trakcie tworzenia materiału, chciał zweryfikować, kontaktując się ze źródłem. Starał się o to, aby doszło do rozmowy twarzą w twarz, by kardynał Dziwisz mógł nakreślić ogląd całej sprawy ze swojej strony. Ujmując jednak całość przekazu, bez problemu uznajemy materiał za wiarygodny i rzetelny, ponieważ poza ogromnym wkładem pracy oraz należytej staranności widocznej przy tworzeniu materiału – Marcin Gutowski powoływał się na opinie kompetentnych oraz niepodważalnych informatorów i źródeł.

Podsumowując:

Kryterium prawdy: 1/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 4,9/1
Łączna ocena: 4,9/5

Gratulujemy tak wysokiego wyniku!

Fot.: Adam Walanus 

Łukasz Wieczorek o łódzkiej poradni dla ozdrowieńców

Łukasz Wieczorek o łódzkiej poradni dla ozdrowieńców

Łukasz Wieczorek ”Badają tych, którzy COVID-19 przeszli łagodniej. Konsekwencje okazują się długofalowe.” TVN24, 14 sierpnia 2020 r. 

 

Od wielu miesięcy głównym tematem wśród mediów jest wirus COVID-19. Nie ma w tym nic dziwnego, codziennie pojawiają się nowe informacje o zakażonych, obostrzeniach, a także działaniach związanych z próbami leczenia zakażonych. Cały świat próbuje walczyć z zagrażającym ludziom wirusem. Jednakże społeczeństwo w roli odbiorców może odczuwać pewnego rodzaju zmęczenie spowodowane „bombardowaniem” coraz to większą ilością materiałów związanych z pandemią nadawanymi przez wszystkie kanały komunikacji. W tym przypadku wartym dostrzeżenia jest materiał Łukasza Wieczorka, który, pomimo popularnego już tematu związanego z koronawirusem, wyróżnia się na tle innych.

Materiał pochodzący z TVN24 z dnia 14 sierpnia 2020 dotyczy polskich lekarzy z Łodzi, którzy w odróżnieniu od innych lekarzy badają przypadki pacjentów, łagodnie przechodzących objawy zarażenia COVID-19. Autorem tego projektu jest dr Michał Chudzik – adiunkt Katedry i Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Zarówno on, jak i jego koledzy po fachu działają w pierwszej poradni dla ozdrowieńców badając dalsze skutki choroby. Materiał dotyczy zarówno objawów powirusowych jak i projektu badawczego łódzkich lekarzy, co bardzo dobrze ze sobą współgra oraz naświetla odbiorcy omawiany temat.

Ważną kwestią jest, że w materiale Wieczorka zostało zaproszonych trzech gości. Pierwszym z nich jest Filip Komor – reprezentant Polski w hokeju na lodzie, który został zarażony COVID-19, jednakże przechodził on chorobę łagodnie. W wywiadzie dzieli się swoim doświadczeniem oraz obawami, które towarzyszyły mu zarówno w trakcie choroby, jak i później. Kolejnym gościem jest wyżej wspomniany doktor Michał Chudzik. Wypowiada się on w roli eksperta, a także przedstawiciela pierwszej działającej poradni dla ozdrowieńców łagodnie przechodzących zarażenie wirusem. Trzecią i ostatnią osobą, która wypowiada się w materiale, jest trenerka personalna. Anna Mikołajczak. Ta w kilku zdaniach zachęca do wykonywania ćwiczeń zarówno w domu jak i na świeżym powietrzu. Udział Mikołajczak jest odpowiedzią na zawartą w materiale wzmiankę na temat konsekwencji braku ćwiczeń oraz ruchu w czasie pandemii. Warto zauważyć, że osoby wypowiadające się w materiale mówią bardzo rzeczowo.

Kolejność ich wypowiedzi bardzo dobrze ze sobą współgra. Materiał dotyczy wirusa COVID-19, tak więc zaproszenie zarówno osoby zarażonej jak i specjalisty – lekarza jest trafnym wyborem w tego typu materiale. Obecność lekarza sprawia, że staje się on rzetelny dzięki ukazaniu różnych perspektyw. Natomiast wypowiedzi Filipa Komora, który jest osobą publiczną może znacząco wpłynąć na tych odbiorców, którzy nadal mają wątpliwości co do realnego istnienia wirusa. Dla niektórych widzów może on służyć jako autorytet.

Jak twierdzi dr Michał Chudzik, nawet w przypadku pozornie łagodnego przebiegu choroby, wirus pozostawia za sobą nierzadko poważne konsekwencje u osób wyzdrowiałych. Chudzik przestrzega, iż mimo wyzdrowienia dalsze powikłania pochorobowe są nieuniknione:

Widzimy duże osłabienie, widzimy, że dość długo utrzymują się zaburzenia smaku i węchu. Pojawiają się powikłania zakrzepowe w kończynach dolnych

Dziennikarz dodaje, że sama regeneracja organizmu może trwać nawet kilka miesięcy.

W wyniku obserwacji osób, którym udało się wyzdrowieć po zarażeniu dr Chudzik wraz z grupą lekarzy z Łodzi stworzyli pierwszą poradnię, do której mogą się zgłosić pacjenci-ozdrowieńcy. Jak informuje dziennikarz, świat medycyny skupia swoje badania na przypadkach ciężko przechodzących pacjentów. Polskich lekarzy wyróżnia to, że jako pierwsi skupiają się na tych, którym udało się uniknąć wizyty szpitalnej. Jak twierdzi lekarz, jeszcze nikt do tej pory nie prowadził takich badań.

Jak wynika z materiału, dotychczas udało się przebadać 150. ozdrowieńców. Jak informuje Wieczorek, zdrowi pacjenci nie czują wystarczająco dobrze i zdrowo.

Część ma stany lękowe, czy depresję. Stres towarzyszy każdemu choremu.

Polski reprezentant w hokeju na lodzie w wywiadzie podzielił się towarzyszącym mu emocjom w trakcie choroby. Przyznał, że po otrzymaniu pozytywnego wyniku na koronawirusa pojawił się u niego stres, związany z obawą o zarażenie swoich bliskich.

„Kilka dni po otrzymaniu tego wyniku pozytywnego zacząłem martwić się o rodzinę, o tych najbliższych. Czy rzeczywiście nie poczęstowałem ich również koroną. Tego się obawiałem.”

Atutem materiału Wieczorka jest dołączenie danych z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego (z dnia 2-5.07.2020) na temat obaw Polaków związanych z koronawirusem. Na pytanie „Obawia się Pan/Pani obecnie wychodzić z domu?” widzom ukazują się słupki z wynikami: w ogóle: 34,5 %; w bardzo małym stopniu – 15,5 %; w małym stopniu – 33,8%; w dużym stopniu – 12,8%; w bardzo dużym stopniu – 3,4%.

Co 3 badany deklaruje, że nie obawia się wychodzić z domu. Reszta ma mniejszy lub większy niepokój

Kolejną kwestią, którą porusza lekarz jest przebieg choroby u osób, którzy nie prowadzą zdrowego trybu życia.

Zdecydowana większość osób, która nie żyje zdrowo ten przebieg ma ciężki bądź bardzo ciężki jak na warunki domowe.

Dziennikarz mówił o obawach lekarzy związanymi z konsekwencjami braku ruchu oraz ćwiczeń w czasie pobytu w domu. Ci sugerują aby nie zaprzestawać ćwiczeń. Kolejną osobą zaproszoną w materiale jest Anna Mikołajczak, trenerka personalna, która w odpowiedzi na obawy lekarzy opowiada o ćwiczeniach w warunkach domowych oraz na świeżym powietrzu, pokazując przed kamerą propozycje ćwiczeń i zachęcając do ruchu.

To co używamy na siłowni można kupić i wykorzystać w warunkach domowych – przekonuje.

Podsumowaniem materiału są słowa Wieczorka, że lekarze z Łodzi wyczekują na nowych ozdrowieńców. Natomiast jak informuje, Ci planują pochwalić się wynikami badań na całym świecie już jesienią.

Podsumowując, pomimo poruszania trudnego tematu jakim jest koronawirus, materiał ma pozytywny wydźwięk, nie jest przepełniony negatywnymi emocjami. W obecnych czasach może mieć to duże znaczenie dla odbiorców, którzy atakowani coraz to nowszymi informacjami na temat pandemii, mogą odczuwać pewnego rodzaju zmęczenie. Dużym atutem jest to, że dziennikarz udzielił głosu osobie dotkniętej chorobą a także specjaliście – lekarzowi oraz trenerce personalnej, która miała za zadanie zachęcić widzów do ćwiczeń. Materiał jest płynny, nie posiada zbędnych komentarzy. Dzięki udostępnionym danym z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego staje się bardziej rzetelny. Materiał jest obiektywny, dziennikarz nie poddaje krytyce działań lekarzy. Nasza ocena to 5/5. Gratulujemy autorowi dobrego materiału!

Kryterium prawdy: 1/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 1/1
Ocena: 5/5

Andrzej Zaucha o kryzysowej sytuacji na Białorusi

Andrzej Zaucha o kryzysowej sytuacji na Białorusi

Andrzej Zaucha„Łukaszenka próbuje przejąć inicjatywę, opozycja nie ustępuje. „Jutro znowu się zbierzemy”” TVN 24 BiS z dnia 22 sierpnia 2020 r.

 

Sytuacja na Białorusi wciąż jest napięta. Obywatele tego kraju nadal protestują. Z drugiej strony Alekandr Łukaszenka nie zamierza zrezygnować z walki o swoją pozycję iucieka się do zastraszania mieszkańców Białorusi, w tym strajkujących robotników. W odniesieniu do tych wydarzeń powstał materiał dziennikarski dla TVN 24 Biznes i Świat, stworzony przez Andrzeja Zauchę pt. „Łukaszenka próbuje przejąć inicjatywę, opozycja nie ustępuje. Jutro znowu się zbierzemy’”. Zasługuje on na wyróżnienie ponieważ nie zataja on prawdy ani nie staje po stronie władzy, przedstawiając obiektywnie sytuację na Białorusi.

Jak mówi autor materiału wspomniani robotnicy strajkują, a także udzielają się jako wolontariusze:

Fala protestów nieco opadła, robotnicy przychodzą do pracy, ale stosują strajk włoski. Część wzięła urlopy i pomagają, jako wolontariusze, na ulicach – twierdzi Siarhiej Dyleuski, lider robotników z Mińskiej Fabryki Traktorów, członek opozycyjnej Rady Koordynacyjnej.

W odniesieniu do strajków robotników Łukaszenka zagroził, że ich pracę mogą przejąć ukraińscy górnicy. Jak się później okazało słowa Łukaszenki były fałszywe. Potwierdził to szef ukraińskiego związku zawodowego górników:

Szef ukraińskiego związku zawodowego górników już ogłosił, że to bzdura.

Ponadto, władze Białorusi odcięły dostęp do wielu stron internetowych, gdzie artykuły miały obiektywny i bezstronny wydźwięk na temat władzy. Reżim wprowadzony przez Łukaszenkę jest okrutny. Ludzie są zastraszani, nie mają prawa głosu, ale nie poddają się, ponieważ są bardzo spragnieni wolności. Niestety, Minister Obrony Białorusi zapowiedział, że władze nie będą się wahać strzelać do protestujących.
Materiał dziennikarski autorstwa Andrzeja Zauchy jest bardzo emocjonalny. Ukazuje protestujących mieszkańców Mińska oraz tłumy robotników. W materiale wypowiada się już powyżej wspomniany Siarhiej Dyleuski, który najlepiej zna sytuacje robotników w Mińskiej Fabryce Traktorów wypowiedzi takie nadają materiałowi dużą wiarygodność. Wypowiada się również Igor, mieszkaniec Mińska, który twierdzi:

Nie przestraszyliśmy się. Reszta ludzi zrobiła sobie przerwę. Jutro znowu się zbierzemy.

Widzimy tłumy ludzi stojących na ulicach i wymachujących flagami walczących i protestujących. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Na koniec czytamy, że wkrótce protestować będą prawdopodobnie coraz większe rzesze obywateli.

Podsumowując, materiał ten jest obiektywny, rzetelny i oddaje głos różnym ludziom. Nie jest stronniczy, skupia się na faktach, prawdziwych wydarzeniach i informacjach właściwie z pierwszej ręki od mieszkańców Białorusi. Pokazuje prawdziwe oblicze tego kraju, nie ukrywa powagi obecnej sytuacji. Sam materiał telewizyjny jest też bardzo emocjonujący, pokazując w ten sposób dramat jaki ci ludzie przeżywają. Nie jest to jednak tanie granie na emocjach w celu wywołania określonego efektu i uzasadnienia z góry założonej tezy.

Kryterium prawdy: 1/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 1/1

Sylwia Piestrzyńska o protestach na Białorusi

Sylwia Piestrzyńska o protestach na Białorusi

Sylwia Piestrzyńska, „Byłam w szoku, że władze mogą tak po prostu bić ludzi” TVN24 Bis z dnia 18 sierpnia 2020 r.

 

W ostatnim czasie na Białorusi napięcie i rozgoryczenie w społeczeństwie wciąż rosną. Młodzi ludzie protestują przeciwko obecnemu prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence. Buntują się gdyż uważają, że Białoruś powinna się zmieniać i iść w kierunku kraju bardziej demokratycznego, a póki co nie widać niestety woli zmian na najwyższych szczeblach tamtejszej władzy. Społeczeństwo na Białorusi chce wolności słowa, jednak w tym kraju wyrażanie jakiejkolwiek krytycznej opinii na temat władz jest bardzo źle widziane. Na ten temat stworzony został materiał telewizyjny w TVN24 Bis. Jego autorką jest Sylwia Piestrzyńska. Chcemy go wyróżnić ponieważ przedstawia on obecną sytuację na Białorusi w bardzo obiektywny, niestronniczy sposób.

Materiał pokazuje sytuacje, w których młodzi Białorusini postanowili protestować na ulicach swojego kraju, prosząc o wolność i odejście Aleksandra Łukaszenki od władzy:

Gdy się rodzili, rządził Aleksandr Łukaszenka – teraz wciąż rządzi. Młodzi Białorusini, którzy wiedzą i widzą, jak wygląda zachodni świat, mają dość tego, że proponuje im się życie drugiej kategorii – bez wolności. Wychodzą po nią na ulice, głośno domagając się odejścia białoruskiego prezydenta.

Dużym plusem omawianego materiału jest fakt, iż autorka przeprowadziła krótkie rozmowy z kilkoma osobami związanymi z Białorusią lub stamtąd pochodzącymi. Jest to dobre posunięcie gdyż daje materiałowi dużą autentyczność i wiarygodność poprzez pokazanie spektrum różnych perspektyw osób, które na własnej skórze przekonały się jak działa reżim Łukaszenki. Tak, więc w materiale możemy wysłuchać wypowiedzi trzech osób Evganskiego, polskiego informatyka z Grodna, który na Instagramie relacjonuje wydarzenia z Białorusi, Walerii, 24-letniej dziewczyny, która od kilku dni również dzielnie protestuje oraz Ingi, mieszkanki Białorusi.

Starsi ludzie czy rodzice wymienionych powyżej osób bardzo boją się tego, iż ich dzieci czy bliskie młode osoby wychodzą na ulice, aby protestować. Natomiast młodzi nie próżnują gdyż wierzą, że jest jeszcze szansa na zmianę.

Rodzice, krewni mówili: proszę, nie rób tego, nie wychodź z domu, ale od pewnego momentu ludzie po prostu przestali się bać, bo wiedzieli, że tego nie da się schować – mówi.

Protesty te są jednak prowadzone pokojowo, nie widać w nich agresji. Pomimo strachu, jaki ci ludzie w sobie noszą postanawiają walczyć o swoje dobro. Mówią, że za każdym razem, gdy wychodzą protestować, nie mają pewności czy wrócą do swoich domów, ale ich wiara w to, iż w końcu Łukaszenka przegra wybory, jest tak duża, że postanawiają dalej walczyć.

Boję się za każdym razem, kiedy wychodzę z domu, bo nie wiem, czy do niego wrócę. Staram się walczyć ze strachem, chociaż nie jest to proste. Mimo to z dnia na dzień boję się coraz mniej. Mam dopiero 24 lata, ale czuję się odpowiedzialna za siebie, za moją przyszłość i za mój kraj dodaje.

Osoby, które wypowiadają się w materiale są pokazane widzimy ich twarze, ale również dostrzegamy relacje i zdjęcia z ulic, gdzie ludzie protestują. To również jest dużym plusem omawianego materiału. Nie mamy przedstawionych samych suchych faktów tylko i wyłącznie w postaci słownej, ale są one tutaj potwierdzone przykładami obrazami, filmami. Materiał ten generalnie wydaje się chwytający za serce i wzbudzać może dużą empatię w odbiorach. Widać, że został stworzony tak, aby poruszyć serca osób, które nie znajdują się w tak trudnej sytuacji jak obecnie Białorusini.

Ponadto, jedna z kobiet wypowiadających się w materiale, oznajmiła, że poznała życie w innych państwach, jak np. w Polsce czy na Węgrzech. Marzy o tym, aby na Białorusi panowały takie same zasady, a przede wszystkim wolność. Jest bardzo przywiązana do swojego kraju, co sprawia, że nie chce z niego wyjeżdżać. Pragnie po prostu zmian:

Oglądamy te same filmy, czytamy te same książki, słuchamy tej samej muzyki, oglądamy nagrania tych samych blogerów. Różnica jest taka, że w innych krajach młodzi ludzie mogą śmiało krytykować władze. Na Białorusi nie możemy tego robić – twierdzi.

Inga Razumnikowa w swoich wypowiedziach miała na myśli to, iż Białoruś jest nieco przestarzała, zasady i prawo w niej panujące są dobre na ludzi starszych, którzy od lat żyli tak samo i zmian nie potrzebują.

Młodzi Białorusini podróżują i widzą, jak żyją ludzie za granicą, w Europie, w Ameryce”. Starsi ludzie nie znają innego świata. Pamiętają za to straszne czasy Stalina i głodu. My młodzi nie chcemy żyć jak w Związku Radzieckim, chcemy żyć jak w Europie – dodaje.

Ponadto, Inga Razumnikowa wypowiada się na temat faktu bicia innych ludzi przez władze Białorusi, co ją niezmiernie zniesmacza ponieważ twierdzi, że społeczeństwo nie potrzebuje agresji, a chce tylko wyrazić swoje potrzeby i być wysłuchanym.

Artykuł kończy się pozytywną puentą zawierającą refleksję Evganskiego, który twierdzi, że skoro o swoją wolność walczą nie setki lecz znacznie wiele osób, to nie może to się skończyć porażką.

Ale że tych ludzi jest więcej i więcej, to trudno pomyśleć, że będzie porażka

Podsumowując analizę tego materiału, należy podkreślić, że jest on bardzo rzetelny. Jego główna funkcja ma charakter informatywny, unika wyrażania zbędnych komentarzy. Ponadto, i co najważniejsze, nie jest stronniczy. Posługuje się wieloma zdjęciami i relacjami z protestów, a także wypowiedziami mieszkańców Białorusi. Jedynym małym zastrzeżeniem jest nieprecyzyjny tytuł, który nawiązuje do wypowiedzi jednej z kobiet, jest wyciągnięty z rozmowy a mógłby jednak nawiązywać do całości zagadnienia, które jest wieloaspektowe i nie sprowadza się jedynie do bicia ludzi. Zostało to prawdopodobnie użyte w celu przyciągnięcia uwagi odbiorców. Autorce serdecznie gratulujemy!

Kryterium prawdy: 1/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 0.75/1