Grzegorz Górny o stanowisku zwierzchników Kościołów na temat wojny w Ukrainie

Grzegorz Górny o stanowisku zwierzchników Kościołów na temat wojny w Ukrainie

Grzegorz Górny „Między świętą wojną a wojną sprawiedliwą”, Sieci 19-24.04.2022 r.

Artykuł Grzegorza Górnego jest ważnym głosem na temat tego, w jaki sposób przedstawiciele różnych Kościołów odnoszą się do trwającej już ponad 70 dni, wojny w Ukrainie. Dziennikarz przedstawia opinie hierarchów Kościoła, najbardziej szokujące jest stanowisko Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Patriarcha moskiewski – Cyryl, w pełni poparł działania rosyjskiego wojska. Według Cyryla, Moskwa jest uosobieniem dobra, a Ukraina zła, dlatego wojna ma charakter metafizyczny, jak walka dobra ze złem. Górny skrupulatnie wymienia, że podczas wizyty w 2012 roku w Warszawie, w retoryce moskiewskiego Patriarchy pojawiały się słowa: pokój, braterstwo, pojednanie, o których teraz zupełnie zapomniał, popierając masowe ludobójstwo w Ukrainie.

Grzegorz Górny komentuje również postawę arcybiskupa syktywkarskiego – Pitrima, który powiedział, że „skoro Bóg dał taką możliwość, to ja sam nałożę koronę na głowę Putina”. Dziennikarz opisuje, że zdaniem Pitrima, każdy rosyjski żołnierz, który zginie w Ukrainie, powinien zostać ogłoszony świętym. Podobne stanowisko przyjął główny mufti Czeczenii Salah Meżijew, duchowny nawoływał od udziału w wojnie po stronie rosyjskiej, mówiąc: „każdy muzułmanin, który zginie na ukraińskim froncie, „bezwarunkowo stanie się szahidem” („poległym w imię Allaha, a co za tym idzie trafi do raju”).

Grzegorz Górny odwołuje się do koncepcji świętej wojny, która opowiadała się za nawracaniem pogan „ogniem i mieczem”. Autor przypomina XV wiek, kiedy to w latach 1414-1418 w Konstancji, odbywał się sobór. Delegacja Zakonu Krzyżackiego prezentowała właśnie taką postawę. Jedynie polska delegacja występowała w opozycji, twierdząc, że „nie można szerzyć wiary siłą”, a jedyną słuszną koncepcją jest wojna sprawiedliwa, czyli wojna obronna.

Dziennikarz bardzo skrupulatnie przedstawia, nie tylko tych hierarchów, którzy opowiadają się za rosyjskim reżimem, ale również tych, którzy opowiadają się za koncepcją wojny sprawiedliwej. Są to, np.: „Przedstawiciele Kościołów grekokatolickiego i rzymskokatolickiego, lecz także autokefalicznej Prawosławnej Cerkwi Ukrainy, która nie uznaje zwierzchnictwa Moskwy. Stojący na jej czele metropolita kijowski Epifaniusz, nie tylko oskarżył Putina o ludobójstwo, lecz także ujawnił, że znajduje się na piątym miejscu osób przeznaczonych do likwidacji przez Rosję i że były już trzy próby zamachów na jego życie”. Jak się okazuje, wierni Prawosławnej Cerkwi Ukrainy, którzy uznawali zwierzchnictwo Moskwy, również stali się ofiarami ludobójstwa.

Tekst Górnego doskonale określa postawy i stanowiska, zajmowane przez hierarchów kościoła. Artykuł, nie stanowi krytyki względem kościoła i religi, ale pokazuje pewną niekonsekwencję, która wynika z faktu, że hierarchowie głoszą inne przykazania związane z ich religią, a względem wojny w Ukrainie nie potrafią wskazać, kto jest ofiarą a kto katem. Górny wypowiada się również na temat postawy papieża Franciszka, który nie wypowiedział się jednoznacznie na temat trwającego konfliktu. Słowa papieża o tym, że “wszyscy jesteśmy winni” komentuje dziennikarz kwitując:

To jednak oznacza de facto moralne zrównanie sprawców z ofiarami. Szokujące? To prawda, ale do tego sprowadzał się przecież szeroko komentowany tweet Franciszka po ujawnieniu zbrodni ludobójstwa w Buczy: „Wszyscy jesteśmy winni!”. Wszyscy? Matki zabitych dzieci też? Na równi z tymi, którzy strzelali skrępowanym więźniom w potylicę?.

Grzegorz Górny zauważa, że postać taka, jak papież, powinien mówić wprost, co jest dobre a co złe, czego nie robi papież Franciszek. Konsekwencją takiego działania, może być zatracenie odpowiedniego wartościowania moralnego  przez wiernych.

Dziennikarz Grzegorz Górny, zastanawia się, jak jest możliwe, by ktokolwiek popierał decyzje Putina i trwającą masakrę w Ukrainie. Autor materiału wzbudza u odbiorcy bardzo istotne wątpliwości, dzięki którym zastanawiamy się czy jakikolwiek Bóg, popierałby postawy, prezentowane przez niektórych duchownych? Zatem zbrodniarzy, należy nazywać zbrodniarzami, a nie mówić, że  „wszyscy jesteśmy winni”. Artykuł Grzegorza Górnego oceniam na maksymalną punktację Dobrych Dziennikarzy, czyli 5 punktów.

 

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 5/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/photos/moskwa-rosja-st-basil-s-cathedral-6649910/

 

Jacek Harłukowicz o śmierci Ukraińca

Jacek Harłukowicz o śmierci Ukraińca

Jacek Harłukowicz – “Śmierć Ukraińca we Wrocławiu. Pół godziny katorgi w izbie wytrzeźwień [“WYBORCZA” UJAWNIA]” Gazeta Wyborcza, 2 września 2021 r.

https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,27521568,wyborcza-ujawnia-smierc-ukrainca-podczas-policyjnej-interwencji.html

Na wstępie zaznaczyć należy, że jest to pierwszy artykuł z całego cyklu opisującego sprawę śmierci Ukraińca na izbie wytrzeźwień. Wszystkie kolejne artykuły i aktualizacje są wypisane na samym początku tekstu w formie internetowej.

Dziennikarz zaczyna od tego w jaki sposób dowiedział się o całej sprawie i po tej wstępnej, mało szczegółowej informacji zaczyna swoje śledztwo. Przedstawia jakie uzyskał pierwsze informacje w sprawie i w jaki sposób śmierć Ukraińca została przedstawiona na łamach Wyborczej na samym początku. Ten sposób przedstawienia sytuacji pokazuje otwartość autora i przyznaje się, że podali informację, która później okazała się fałszywa.

Autor opisuje historię Dmytro, który przyjechał z Ukrainy do Polski do pracy, piszę o jego planach i narzeczonej, z którą planował wspólne życie. Potem opisuje noc zdarzenia. Do pijanego Dmytro w autobusie najpierw przyjeżdża karetka, a następnie policja. Następnie z dokładnością do minuty dowiadujemy się o kolejnych etapach interwencji policji, dzięki temu, że autor dotarł do nagrań monitoringu z izby wytrzeźwień. Policjanci twierdzili, że Dmytro był agresywny jednak autor stwierdza, że na nagraniu nie zauważa agresji, a jedynie próby wstania z krzesła lub wyswobodzenia się z uścisku. Pomimo tego, że Dmytro się nie rusza, policjanci nadal na nim siedzą i biją go przez 2 minuty, dopiero później zaczyna się akcja ratunkowa, zakończona niepowodzeniem.

Harłukowicz skontaktował się z kuzynką Dmitry, która po kolei opowiada wydarzenia kolejnego dnia z jej perspektywy. Przytacza rozmowę z nią, w której kuzynka sugeruje, że policja próbowała od niej uzyskać informację że Dmitro brał narkotyki.

Dziennikarz kontaktuje się z prokuraturą prowadzącą śledztwa, żeby dowiedzieć się w jakim kierunku idzie sprawa. Potem kontaktuje się z policją pytając o funkcjonariuszy biorących udział w interwencji. Cytuje odpowiedź, którą uzyskał z komendy miejskiej. Spotkał się też z dyrektorem izby wytrzeźwień, konfrontuje jego wypowiedzi z nagraniami monitoringu. Potem cytuje notatkę służbową, którą dyrektor napisał do urzędu miasta, w której również wytyka nieprawdziwość stwierdzeń dyrektora.

Autor porównuję tę sprawę do śmierci Igora Stachowiaka i cytuje raport dot. częstych śmierci po interwencjach policji, który został sporządzony jeszcze przed tą sprawą. Jednak zalecenia z raportu nie wchodzą w życie.

Na koniec Harłukowicz zaznacza, że próbował się również kontaktować z konsulatem ukraińskim jednak nie otrzymał odpowiedzi.

Dziennikarz w niniejszym artykule przeprowadza bardzo dobrą pracę śledczą, dociera przede wszystkim do monitoringu ale też próbuje się dowiedzieć czy sprawa nie zostanie kolokwialnie mówiąc zmieciona pod dywan. I widzimy to już po kilku godzinach w kolejnym artykule, który mówi o tym, że policjanci uczestniczący w interwencji zostali zawieszeni lub została wobec nich wszczęta procedura usunięcia ze służby. Należy pochwalić sprawczość artykułu, który wywołał skutek, pomimo tego, że śmierć Dmytro nastąpiła miesiąc wcześniej i policja miała czas na wyjaśnienia. Szkoda, że dziennikarz nie publikuje nagrań z monitoringu (w jakiejś ocenzurowanej formie) i że niektórzy z rozmówców występują anonimowo przez co musimy nieznacznie obniżyć punktację.

kryterium prawdy: 0,9/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 4,9/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/users/4711018-4711018/ Pixabay

Krzysztof Story o katastrofie klimatycznej

Krzysztof Story o katastrofie klimatycznej

Krzysztof Story Co ja mogę” Tygodnik Powszechny nr 28/2021

Krzysztof Story rozpoczyna swój tekst zatytułowany Co ja mogę od krótkiego stwierdzenia rzucającego negatywne światło na osobiste starania podejmowane przez coraz większą liczbę osób, aby być bardziej ekologicznym. Skupianie się na słomkach i foliówkach może być największym błędem w walce z katastrofą klimatyczną” – pisze. Ale to nie znaczy, że jednostki są bezsilne” – dodaje. Tym wstępem zachęca czytelnika do sprawdzenia, co naprawdę można zrobić w czasach, kiedy sytuacja związana ze zmianą klimatu jest tak poważna.

Przytoczone przez autora wyniki badań CBOS-u  z 2018 roku na temat postawy Polaków wobec zmian klimatu, nadają tekstowi wiarygodności oraz podkreślają istotę poruszanego problemu. Ważną częścią pierwszego akapitu jest przedstawienie Zuzanny Legan – jednej z bohaterek artykułu. To właśnie jej wypowiedzi wraz z opiniami i pomysłami Michała Pacy – eksperta ds. gospodarki odpadami oraz Anny Pięty – twórczyni HUSH Warsaw, będą stanowiły podstawę do dalszych rozważań autora. Powoływanie się na osoby z różnych środowisk, pozwoliło mu stworzyć tekst o dużej ilości spostrzeżeń i porad traktujących temat katastrofy klimatycznej z różnych perspektyw.

W kolejnej części akapitu Krzysztof Story streszcza, jak gwałtowną zmianę w życiu Zuzanny Legan wywołała świadomość o zmianie klimatu. Daty takie jak 2030 czy 2050 przestały się jej kojarzyć z dorosłością i planami. Stały się progami wyczerpania, limitami wytrzymałości”. Jej historia, a także przytoczone wcześniej dane CBOS-u stają się dla autora dowodem, nie tylko anegdotycznym, na zwiększenie obaw Polek i Polaków o stan zamieszkałej przez nich planety. Ponad dwudziestoprocentowy wzrost szacowanej liczby osób, które zaczęły traktować zmianę klimatu jako zagrożenie, to fakt wynikający z długofalowego i destruktywnego procesu ludzkiej działalności. 

Dziennikarz poświęca akapit Udany recykling na opisanie własnego doświadczenia w szukaniu online sugestii o tym, jak być bardziej eko?. Wyniki tego procesu są zbiorem porad, które autor zestawia ze skalą konsekwencji zmiany klimatu w postaci wiatru wiejącego z prędkością 300 kilometrów na godzinę, który spowodowałby śmierć trzech osób. Krzysztof Story w żadnym wypadku nie bagatelizuje prób, jakie może podjąć każdy człowiek, aby pozytywnie wpływać na środowisko, jednak podchodzi realnie do skuteczności takiego działania oraz do tego, gdzie szukać prawdziwego problemu. Dopełnieniem artykułu są tutaj komentarze Michała Pacy, eksperta ds. gospodarki odpadami. Na temat recyklingu wypowiada się on w sposób ironiczny, ponieważ uważa, że jest to pewnego rodzaju odwrócenie uwagi ludzi od faktycznego problemu, którego rozwiązaniem jest produkcja mniejszej ilości śmieci. 

W akapicie zatytułowanym Zrób to sam autor wspomina o znalezionych w internecie poradach na to, jak samodzielnie wykonane przedmioty ze śmieci mają zmniejszyć osobistą odpowiedzialność ekologiczną. Zestawia je wraz z sytuacją z 30 czerwca 2021 roku, gdy Kacper Ropka, 19-latek z Krzeszowic w woj. małopolskim usmażył jajecznicę kładąc patelnię na rozgrzanej płycie tamtejszego rynku, na którym ostało się ledwie kilka drzew”. Pozwala to na wysnucie wniosku, że większe siły, niż pojedyncza jednostka, mogłyby pozytywnie wpłynąć na środowisko. Jednym z rozwiązań jest lepsze planowanie przestrzenne, uwzględniające potrzebę zieleni w miastach”. W dalszej części tekstu pojawia się kwestia osób, które nadal samodzielnie walczą o lepszą przyszłość Ziemi. Wypowiedzi Zuzanny Legan i Michała Pacy uświadamiają czytelnikowi, że zrzucanie kwestii ekologicznych na jednostki powoduje u nich uczucie bezradności i poczucia winy. Nawet w sytuacji, kiedy są to osoby bardzo ambitne chcące zmienić świat na lepsze. Ryzykują oni zarówno swoim zdrowiem fizycznym, jak i psychicznym, ponieważ każde ich działanie niesie koszt dla środowiska”. Autor powołuje się tutaj na badania European Climate Foundation, które mają wskazać grupy wiekowe najbardziej skore do podejmowania działań.

Autor w rozdziale Płaszcz z sieciówki przedstawia bliżej postać Anny Pięty, która wraz ze wspólniczką wpadły na pomysł zorganizowania targów modowych HUSH Warsaw. Dzięki jej wypowiedziom Krzysztof Story nakreśla kolejny ważny temat w ekologii świadoma moda. Przedstawia on historię kobiety, która poświęcała cały swój czas i energię na mesjaszowanie”, obwinianie siebie oraz innych, nie zdając sobie sprawy, że prawdziwy problem jest nieuchwytny dla zwykłego człowieka. Krzysztof Story przytacza wypowiedź bohaterki akapitu: Biczujemy się za małe wybory, a Bill Gates w tym czasie pisze książkę Jak uratować świat. Co zrobić z tubką po soczku? Nic, do cholery. Po prostu wyrzuć to i nigdy więcej nie kupuj, a teraz razem pomyślmy, jak zrobić lepszy świat”.

W akapicie Kto jest winny? autor przedstawia dane na temat organizacji odpowiedzialnych za największą emisję dwutlenku węgla czy produkcję plastikowych butelek. Nie ma to być usprawiedliwieniem dla poszczególnych jednostek, które mogłyby teraz umywać ręce od swoich działań. Akapit ten ma na celu wskazanie, jak firmy wywołują poczucie winy u jednostek. Każą sortować odpady ludziom, twierdząc ile dobrego, przyjdzie z jednostkowego recyklingu, jednak nie zmieniają swoich własnych działań na te bardziej przyjazne środowisku. Od aktywistów oczekuje się pomysłów na ozdrowienie planety, a miliarderzy, którzy mogliby podjąć działania na ogromną skalę pozostają bierni. 

Wypowiedzi bohaterów artykułu, pozwalają dziennikarzowi postawić tezy, które mają być dla czytelnika obrazem rzeczywistości, w której żyjemy. Ostatnie dwa akapity to nie tylko pomoc w znalezieniu odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule artykułu, ale również wyciągnięcie ręki do każdego, kto zadręcza się poczuciem winy z powodu katastrofy klimatycznej. Autor podkreśla widoczny problem w zdaniu Ciężko też uciekać w często powtarzaną frazę o zniszczeniu kapitalizmu, bo nie widać żadnej rozsądnej propozycji czym mielibyśmy go zastąpić. Chodzi raczej o to, żeby ratowanie planety zaczęło się opłacać”. Zwraca również uwagę na to, jak ważne są propozycje, które przedstawia Michał Paca na temat zmian ekonomicznych, a także kwestie minimalizmu i poczucia odpowiedzialności, która nie jest rozłożona po równo między każdym mieszkańcem Ziemi. Dzięki zestawieniu historii tych konkretnych bohaterów dziennikarz stworzył tekst, w którym każdy czytelnik obawiający się o przyszłość planety znajdzie siebie. 

Artykuł Krzysztofa Storego to doskonały przykład na to, w jaki sposób przedstawić realia zmieniającego się świata. Na obniżoną ocenę całości wpłynęło wtrącanie komentarzy przez autora i subiektywne podejście do pewnych kwestii nie zawsze traktowanych z szacunkiem. Jednak dzięki przytoczeniu faktów i wypowiedzi osób, które w różnym stopniu straciły coś w eko-szale, a także pomysłów na to, gdzie znaleźć problem i jego rozwiązanie, czytelnik może poczuć się mniej osamotniony w swoich działaniach. Musi jednak pamiętać, które z nich mogą przynieść oczekiwane rezultaty.

Kryterium prawdy: 1/1

Kryterium obiektywizmu: 0.9/1

Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 0.9/1

Kryterium szacunku i tolerancji: 0,9/1

Kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 4.7/5

Obraz analogicus z Pixabay

Tomasz Stawiszyński o wojnie polsko-polskiej

Tomasz Stawiszyński o wojnie polsko-polskiej

Tomasz Stawiszyński – “Terapia dla Polski” Tygodnik Powszechny nr 26, 27.06.2021 r.

Dziennikarz zaczyna od przypomnienia poparcia przez Lewicę ratyfikacji europejskiego Funduszu Odbudowy i nakreśla pole, na którym toczyć się będą jego kolejne rozważania. Przedstawia on rozważania psychoanalityczne i przedstawia pojęcie koluzji, które porównuje do polskiej sceny politycznej.

Następnie przechodzi do rozważań o symetryzmie i tłumaczy jak on go rozumie oraz uprzedza oskarżenia o stosowanie go w tym tekście. Abstrahując od tekstu pojawić się może spostrzeżenie, że samo takie zastrzeżenie pokazuje jak bardzo jesteśmy podzieleni i okopani w swoich bańkach informacyjnych. 

W kolejnej części artykułu dziennikarz podkreśla trudność wyjścia poza swoje okopane pozycje i że takie gesty jak Lewicy opisane na początku wywołują reakcje obronne, które wynikają ze wspomnianej wcześniej koluzji. Autor podkreśla, że nie stała za tym merytoryczna dyskusja a jedynie komentarze o zdradzie. Ciężko było znaleźć faktyczne uzasadnienie dla tezy, że Lewica popełniła błąd. Warto zaznaczyć, że dziennikarz dopuszcza również inną interpretację niż bezmyślne okopanie się na swojej pozycji tj. przyjętą strategię pokazywania dominacji Platformy Obywatelskiej na opozycji. 

Kolejny rozdział pokazuje przygnębiającą wizję, że nie można przeprowadzić żadnej merytorycznej i racjonalnej dyskusji pomiędzy stronnictwami, w których każdy widzi siebie jako jedynych dobrych i nie popełniających błędów, a przeciwników jako zło wcielone. Potem wraz z dziennikarzem zastanawiamy się nad przyczyną tego.

Niestety w kolejnych częściach artykuł nie staje się bardziej optymistyczny. Autor nie wie czy istnieje wyjście z tej sytuacji i czy jesteśmy w stanie zacząć ze sobą rozmawiać merytorycznie. Podkreśla jednak, że uświadomienie sobie tej sytuacji i jak twierdzi psychoanaliza jej urealnienie byłoby pierwszym krokiem do wyjścia z wojny.

Cały artykuł jest opinią dziennikarza na temat naszego życia społeczno-politycznego i niemożności porozumienia się dwóch odrębnych stron sporu, których zarzewie jest jeszcze w rozmowach okrągłego stołu i wyborach czerwcowych. Przedstawia on zasady rządzące zarówno dyskursem po stronie zwolenników Prawa i Sprawiedliwości jak i Platformy Obywatelskiej i pokazuje jak bardzo, wbrew pozorom, pod tym względem te partie i ich narracje są do siebie podobne. Szczególnie warto zaznaczyć tutaj obiektywizm autora. Pomimo swoich poglądów, do których przyznaje się w tekście, potrafi wyjść poza swoje racje i zauważyć problemy dotyczące rozmów na te tematy. 

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 5/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/users/geralt-9301/ Pixabay

Mariusz Grabowski o polityce dzietności Chin

Mariusz Grabowski o polityce dzietności Chin

Mariusz Grabowski, Chińczycy mogą mieć więcej dzieci. Ale czy tego chcą?”, w PolskaTimes.pl 18.06.2021 r. 

Mariusz Grabowski w artykule dla PolskaTimes.pl opisuje problemy demograficzne związane z funkcjonującą na terenie Chin polityką jednego dziecka. Przedstawia skalę problemu, odnosząc się m.in. do wyników spisu powszechnego wykonanego w 2020 roku, w którym to odnotowano najwolniejsze tempo wzrostu ludności od początku prowadzenia statystyk w latach 50. XX wieku.

W pierwszej części artykułu autor skupia się na opisie zaproponowanego przez Komunistyczną Partię Chin rozwiązania problemu niżu demograficznego, którym ma być promocja modelu rodziny 2+3. Jak zauważa, na plakatach promujących akcję pojawia się nacisk na zwiększenie liczby kobiet, stąd pojawienie się sylwetek dwóch dziewczynek i jednego chłopca. Podjęte przez chiński rząd działania mogą jednak nie przynieść zamierzonych efektów. Według deklaracji mieszkańców Chin jest wiele czynników, przez które nie decydują się na posiadanie potomstwa: 

[…] życie w Chinach jest zbyt drogie. Powody ekonomiczne wymieniane są oczywiście na pierwszym miejscu, ale pojawiają się też argumenty, że „żyją pod dużą presją”, zarówno polityczną, jak i społeczną. Pary bardzo często stawiają bowiem na karierę i rozwój zawodowy, rezygnując przy tym z posiadania dzieci. Do tego dochodzi obowiązek opieki nad starzejącymi się rodzicami, trwale wpisany w chińską kulturę. A jeśli dołożyć do tego płatną edukację, jaką trzeba zapewnić dzieciom, nietrudno zrozumieć, dlaczego współczynnik dzietności w Chinach wynosi obecnie jedynie 1,3 dziecka na kobietę.

Dziennikarz przedstawia historyczne podłoże wprowadzenia polityki jednego dziecka. Co daje odbiorcy szansę na zagłębienie się w opisywany temat. Z kontekstu historycznego możemy dowiedzieć się, że wprowadzone rozwiązania nie zakazywały mieszkańcom posiadania większej liczby potomstwa, jednak rodziny wielodzietne musiały się mierzyć z wieloma obciążeniami prawnymi  tzw. opłatami za obsługę. Grabowski przywołuje dane, z których wynika, że z powodu wprowadzonej polityki kontroli populacji urodziło się ok. 300 milionów dzieci mniej. Co zostało osiągnięte również przy pomocy popieranych przez rząd aborcji. Przywoływane statystyki obrazują odbiorcy skalę omawianego zjawiska. 

Mariusz Grabowski zwraca uwagę na wcześniejsze próby zapobiegania katastrofie  demograficznej, które były podejmowane przez rząd np. decyzja o posiadaniu dwójki dzieci w przypadku małżeństw, w których jeden z małżonków jest jedynakiem; wprowadzenie 30-dniowych okresów na ochłodę” dla par, które podjęły decyzję o rozwodzie; organizowanie spotkań zapoznawczych dla par; zachęcanie działaczy politycznych do posiadania dwójki potomstwa w celu przykładu dla obywateli czy wreszcie zezwolenie na funkcjonowanie surogatek. Jak zauważa autor, ów działania okazały się nieskuteczne, ponieważ wiele lat komunistycznej praktyki demograficznej wsiąknęło na stałe w chińską obyczajowość, dlatego też zmiana trendu spadkowego będzie dla polityków ogromnym wyzwaniem.

Jednym z zastrzeżeń do artykułu Mariusza Grabowskiego jest brak przywołania źródła informacji dotyczących przeprowadzania aborcji w 8 oraz 9 miesiącu ciąży. Ten fragment rozważań dziennikarza budzi wątpliwości względem jego rzetelności: 

Nierzadko kobiety, nawet pod koniec 8. miesiąca, były zmuszane do przerwania ciąży przez wstrzykiwanie roztworu soli. Istnieją również doniesienia na temat kobiet, na których przeprowadzono aborcję po 9 miesiącach ciąży, zabijając ich dzieci już w kanale rodnym albo zaraz po urodzeniu.

Decydując się na przywołanie tak kontrowersyjnych informacji, dziennikarz powinien zadbać o zweryfikowanie oraz opisanie źródła, z którego pochodzą. Bez takiej wzmianki czytelnik nie ma pewności, że są one prawdziwe. Nie ma również pewności czy są to informacje sprawdzone, czy być może są to jedynie domysły autora.

Również język używany w niektórych fragmentach artykułu budzi pewne wątpliwości. Stosowanie określeń nacechowanych emocjonalnie, w celu opisania praktyki aborcyjnej w Chinach, może wpływać na odbiór tekstu przez czytelników. Dziennikarz, wykorzystując słowo mordowano” dla opisu aborcji przeprowadzanych w większości na dziewczynkach, sugeruje odbiorcom swoje zdanie na temat polityki aborcyjnej Chin. Niestety nie działa to korzystnie na poziom obiektywizmu artykułu, a wręcz na niekorzyść dziennikarza i może zostać odebrane jako zmierzające w kierunku narzucenia pewnego schematu myślenia o aborcji. 

Artykuł Mariusza Grabowskiego jest próbą dogłębnego przedstawienia sytuacji demograficznej Chin. Autor stara się zaprezentować temat z różnych punktów widzenia. Odwołuje się zarówno do głosów obywateli, jak i narracji prezentowanych przez władze. W tekście opisuje również przyczyny wprowadzenia polityki kontroli urodzeń, wracając do roku 1979, co niewątpliwie wpływa na podniesienie jakości  przekazu. Mimo pewnych niedociągnięć czy zastrzeżeń artykuł wart jest uwagi odbiorców przez fakt na wieloaspektowe przedstawienie polityki demograficznej Chin oraz profesjonalną analizę zaprezentowaną przez dziennikarza. 

kryterium prawdy: 0.9/1 

kryterium obiektywizmu: 0.9/1 

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 0.8/1 

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1 

kryterium zasadności tytułu: 1/1 

Ocena: 4.6/5

Obraz Leslin_Liu z Pixabay

Tomasz Rowiński o sprawie marszałka Grodzkiego

Tomasz Rowiński o sprawie marszałka Grodzkiego

Tomasz Rowiński – “Milczenie marszałka” Do Rzeczy nr 24/2021

Autor postanowił się przyjrzeć sprawie Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, a konkretnie oskarżeń o przyjmowanie łapówek w czasie kiedy był czynnym lekarzem. Na początku informuje on, że przy 4 sprawach są zarzuty formułowane wobec marszałka.

Następnie przeplata swoją opinię o tym, że jeśli Tomasz Grodzki nie zostałby Marszałkiem Senatu pewnie sprawa nie ujrzałaby światła dziennego ze statystykami na temat łapownictwa w Polsce. Jednak robi to w sposób, który w pełni pozwala odróżnić informację od opinii. 

Później autor pisze wprost, że nie rozstrzyga o winie Grodzkiego przed procesem i przytacza wypowiedź osoby, która oskarżyła go o przyjmowanie łapówek, jednak później usunęła wpis. Cytuje również drugą stronę a więc mecenasa Tomasza Grodzkiego. Wskazuje też, że marszałek wygrał sprawę o zniesławienie, która została wytoczona osobie, która go oskarżała.

Kolejne cytaty z osób oskarżających Grodzkiego pojawiają się anonimowe, jednak na uwagę zasługuje podpisanie mediów, w których ta informacja się pojawiła na samym początku. 

Czy cokolwiek takiego miałoby miejsce, gdyby nie dotyczyło to jednego z liderów opozycji?

Zapewne nie. 

Czy argument podnoszony niezawodnie w każdej możliwej sytuacji przez przedstawicieli opozycji że to atak polityczny, coś zmienia w meritum sprawy? 

Także nie.

Powyższym cytatem autor po raz kolejny podkreśla, że nie interesuje go przynależność polityczna Tomasza Grodzkiego w kontekście tego czy rzeczywiście przyjmował łapówki. Następnie zastanawia się nad tematem oskarżeń polityków i prawdziwych lub nie zarzutów, które mogą pogrążyć daną osobę.

Dziennikarz opisuje wnioski prokuratury o uchylenie immunitetu prof. Grodzkiemu i wyjaśnia jak te wnioski mogą zostać rozstrzygnięte, w szczególności jaka jest linia polityczna opozycji w tej kwestii. 

Na koniec autor podkreśla, że zwrócił się z pytaniami do marszałka Grodzkiego jednak do momentu publikacji artykułu pozostały one bez odpowiedzi.

Artykuł wyróżniamy w szczególności za dobre odróżnienie opinii wyrażanych przez dziennikarza od faktów podawanych przez niego. Jeśli fakty były tzw. faktami medialnymi albo był niepotwierdzone możemy to jasno wyczytać z tekstu. Ponadto zachowuje on obiektywizm. Nie przesądza czy marszałek Grodzki jest winny czy nie. Zastanawia się jedynie nad kondycją służby zdrowia w kontekście łapownictwa oraz nad strategią obrony od oskarżeń przez Grodzkiego, która według autora jest niespójna.

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 5/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/users/parentingupstream-1194855/ Pixabay