Maciej Pieczyński o współpracy służb białoruskich i rosyjskich

Maciej Pieczyński o współpracy służb białoruskich i rosyjskich

Maciej Pieczyński – Łukaszenka zakładnikiem Putina”, w Do Rzeczy 31.05.2021 r.

Dziennikarz rozpoczyna artykuł od przytoczenia słów Ramana Pratasiewicza nagranych na wideo, wyemitowanym przez białoruskie media tuż po zatrzymaniu samolotu na lotnisku w Mińsku. Autor we wstępie dokonuje podsumowania trudnej sytuacji opozycjonisty i objaśnia jak do niej doszło. 

Ważnym elementem tekstu jest przedstawienie krótkiej historii działalności Pratasiewicza, dzięki czemu niezorientowany czytelnik dostaje możliwość lepszego poznania postaci oraz kontekstu wydarzeń. 

Pierwsza część artykułu skupia się na opisie współpracy służb białoruskich z rosyjskimi, które mogły odegrać kluczową rolę w przymusowym lądowaniu samolotu. Autor podkreśla domniemania na temat współpracy służb słowami:

Jest wielce prawdopodobne, że zmuszenie samolotu z Pratasiewiczem na pokładzie do lądowania w Mińsku było kolejną już wspólną operacją białoruskich i rosyjskich służb specjalnych.

W ten sposób umiejętnie oddziela zweryfikowane fakty od niepotwierdzonych przypuszczeń.

Autor odnosi się do narracji o złym zachodzie” budowanej przez Białoruś i Rosję, by odeprzeć zarzuty o celowe zatrzymanie lotu. W tekście zostały przywołane wypowiedzi rosyjskich polityków, publicystów oraz gości programu 60 minut”, którzy wyrażają swoje poparcie dla przechwycenia samolotu przez białoruskie władze. Usprawiedliwiają oni owe działania podobnymi decyzjami podejmowanymi przez państwa zachodnie. Wypowiedzi zostały opatrzone cudzysłowem, aby czytelnicy w jasny sposób mogli odróżnić zdanie autora od opinii osób przywołanych w artykule. 

Pieczyński zwraca uwagę na powód pomocy rządu rosyjskiego dla Białorusi. Słusznie zauważa, że jednym z kluczowych motywów współpracy tych państw jest pozbycie się zagrażającemu reżimowi opozycjonisty, który propaguje nastroje antyrządowe. Jednocześnie postępowaniem tym Rosja i Białoruś zasiewają lęk wśród innych aktywistów, którym owa sytuacja uświadomiła brak bezpieczeństwa również za granicą. Dziennikarz, jako drugi motyw, przytacza potępienie działań Łukaszenki przez państwa zachodu, co prowadzi do odwrócenia uwagi od przewinień Władimira Putina oraz zwiększa uzależnienie Białorusi od Rosji, która staje się jej jedynym sojusznikiem.  

Artykuł jest połączeniem wyważonego komentarza z opisem przebiegu sytuacji na Białorusi. Maciej Pieczyński przytacza wypowiedzi oraz zaistniałe zdarzenia dla lepszego zagłębienia się odbiorcy w opisywany temat. Opinie autora nie są nachalne, ich celem nie jest narzucenie konkretnej interpretacji tekstu. Również aspekt polskiego wątku sprawy jest opisywany w sposób obiektywny. Artykuł nie wyolbrzymia, nie koloryzuje wpływu Polski na toczące się wydarzenia. Przedstawia jedynie argumentację rzekomego polskiego spisku wymierzonego we władze Białorusi przy pomocy Ramana Pratasiewicza:

Pratasiewicz, jako zamieszkały na Zachodzie bloger, nawołujący do rewolucji,jest dla Moskwy i Mińska uosobieniem wspólnego zagrożenia. Ale to „zagrożenie” działa za czyjeś pieniądze, ma swoich mocodawców! To oczywiste, za czyje i kogo. Białoruscy i rosyjscy prorządowi komentatorzy zgodnie wskazują na Warszawę, skąd nadaje NEXTA, i na Wilno, gdzie mieszka Cichanouska i gdzie przed aresztem przebywał sam Pratasiewicz. Wedle tej narracji opozycyjne media mają być finansowane i kierowane przez polskie czy litewskie służby specjalne. Wiele wskazuje na to, że KGB zmusi Pratasiewicza za pomocą tortur do zeznania tego, co chciałby usłyszeć Łukaszenka.

Jedynym zastrzeżeniem do artykułu jest tytuł odnoszący się głównie do jednego wątku poruszonego przez dziennikarza. Po dłuższej refleksji można jednak uznać ten wybór za zasadny. Nadając dość kontrowersyjny nagłówek, autor zwraca uwagę na problem zależności Łukaszenki od decyzji Putina będącej dla Europy spełnieniem  najczarniejszego scenariusza”. Tytuł jest hiperbolą, wyolbrzymieniem. Jego zadaniem jest przyciągnięcie uwagi czytelnika, w pewien sposób zmuszenie go do refleksji, co redakcja stara się osiągnąć przy pomocy emocjonalnego nacechowania nagłówka.

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 0.9/1

Ocena: 4.9/5

Photo by Artem Podrez from Pexels