Jakub Chełmiński o nadużywaniu xanaxu w Polsce

Jakub Chełmiński o nadużywaniu xanaxu w Polsce

Jakub Chełmiński “Nieznośna lekkość bytu. Z życia na xanaxie wyrywa cię dopiero komornik”, Wyborcza.pl, 5.05.2022

https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,28404720,nieznosna-lekkosc-bytu-z-zycia-na-xanaxie-wyrywa-cie-dopiero.html?fbclid=IwAR3sdHc08W8j4Fhm2f8md4xTe8JOkMAHEczCdegrm03FieYEoNGW3R83wLg

W artykule autor skupia się na problemie zażywania benzodiazepinów w Polsce. Określa leki z tej grupy mianem nowego narkotyku. Szczególnie niebezpiecznego, ponieważ łatwo dostępnego i pozbawionego udziału w statystykach.

Tekst rozpoczyna się od kilku wypowiedzi użytkowników benzodiazepinów. Opisują oni powody, dla których sięgnęli po tabletki, jak również ich działanie. Wprowadzenie tych informacji na początku artykułu jest dobrym zabiegiem, ponieważ wyjaśnia czytelnikom, z jakim rodzajem leków mamy do czynienia.

Następnie autor przytacza krótką historię benzodiazepinów. Powołując się na słowa dr n. med. Anny Basińskiej-Szafrańskiej, kierowniczki zespołu Psychiatrycznych Poradni Specjalistycznych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, zamieszcza informacje o ograniczeniach stosowania leków. Okazuje się, że w Polsce właściwie one nie istnieją. Nawet jeśli lekarze posiadają odpowiednie wytyczne, to często leki są stosowane wbrew nim, ze względu na spektakularne działanie.

Żeby lepiej zrozumieć użytkowników xanaxu, autor przeszukuje fora internetowe. Twierdzi, że bez trudu można znaleźć wątki o lekach ciągnące się przez kilkaset stron. Jakub Chełmiński przytacza wypowiedzi i komentarze internautów. W tekście zamieszcza między innymi wpis użytkownika DrewnianyKolek: „Chodzisz jak szwajcarski zegarek. Często tylko nierozgarnięcie, ale to przez aktywność, jaką cały czas dają mi te 4 mg i mnóstwo rozmów i spraw plus często telefon za telefonem, tematy się piętrzą, ale bez klonów czuję, że byłoby jeszcze gorzej. Libido OK. Seks OK. Sen OK”.
Od razu jednak, dla kontry czytamy wypowiedź Dr Basińska-Szafrańska, która tłumaczy, że benzodiazepiny nie leczą chorób, ale działają tak jak alkohol: “Na chwilę niwelują objawy lęku, bezsenności, nerwowości. Dają spokój, a potem pacjenta trudno przekonać, że potrzebuje innego leku.”

Autor płynnie przechodzi do problemu czarnego rynku i handlu receptami. Wyjaśnia, że osoby, które nie mogą uzyskać xanaxu legalnie, a uzależniły się od niego, chwytają się wszelkich możliwości aby dostać “klona”. Warto zaznaczyć, że autor w toku zbierania informacji o handel lekami zapytał warszawską prokuraturę. Otrzymał odpowiedź, że „prawie każdy prokurator ma taką sprawę”.
Jakub Chełmiński przytacza także statystyki, z których wynika, że w 2021 roku Polacy kupili ponad 1,5 miliona opakowań leków z grupy benzodiazepinów. Duża część z nich to ludzie, którzy nie zażywają xanaxu ze względów zdrowotnych. Stosują go jako narkotyk.

Możemy przeczytać jednak o skutkach ubocznych długiego zażywania leków. Oprócz dużych nakładów finansowych, a co za tym idzie pożyczek i chwilówek, których często użytkownicy nie są w stanie spłacić, benzodiazepiny mają wpływ na psychikę. Pacjenci, którzy starają się wyleczyć uzależnienie zwracają uwagę na zdecydowane pogorszenie relacji międzyludzkich. Zawsze odczuwa się spokój, do wszystkiego podchodzi się bez emocji. Poznajemy między innymi historię pacjentki Dagmary: “do leczenia wcale nie skłoniły pielgrzymki po mieście w poszukiwaniu lekarza, który wystawi kolejną receptę. Żyła jak automat na monety, którymi były tabletki. Dopiero po nich się nakręcała, wychodziła z odrętwienia, zaczynała działać. Ale na krótko. Automat zaraz domagał się następnej wrzutki.”

Innym ważnym problemem, podejmowanym przez autora jest duża konsumpcja leków przez polską młodzież. Warto odnotować, że Jakub Chełmiński swoje tezy potwierdza statystykami, z podaniem ich źródła. Okazuje się, że zażywanie leków na uspokojenie jest wśród polskich nastolatków trzy razy większe niż w Europie. Kolejny raz możemy przeczytać wyjaśnienie dr Basińskiej-Szafrańskiej, która uważa, że xanax jest po prostu dostępny. W domowych apteczkach lub miejskich aptekach.

Ostatnim aspektem, który jest przedstawiony w artykule jest proces leczenia i odstawienia. Autor odwołuje się do wypowiedzi internauty Marcina: “Od 12 lat jestem wjebany w clonazepam. Aktualnie biorę 12 tabletek po 2 mg dziennie. Nie ma szpitala detoksykacyjnego, a w psychiatrykach zapełnione miejsca”. Okazuje się, że ratunkiem mogą być prywatne kliniki. Leczenie w nich jest jednak bardzo kosztowne. W tekście możemy poznać jego przebieg: trwa 8 tygodni, stosowany jest środek zastępczy. Jednak po wyjściu z kliniki niezbędna jest również psychoterapia, na którą większość uzależnionych się nie decyduje.

Artykuł jest napisany w przemyślany sposób, dotyka wielu wątków mało znanego problemu. Wartość dodatnią dodają wypowiedzi specjalisty – dr Anny Basińskiej-Szafrańskiej. Należy odnotować również zaangażowanie autora, który należycie przygotował się do napisania tekstu, zbierając informację i wypowiedzi z for internetowych, a także gromadząc statystyki.

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 0,9/1

Ocena: 4.9/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/photos/r%c4%99ka-tabletki-kapsu%c5%82ki-zdrowie-3632914/

Anna Goc o oskarżeniach o molestowanie

Anna Goc o oskarżeniach o molestowanie

Anna Goc „Molestowanie seksualne na UW. Oskarżany profesor zabiera głos”, tygodnikpowszechny.pl, 8 kwietnia 2022 r.

https://www.tygodnikpowszechny.pl/molestowanie-seksualne-na-uw-oskarzany-profesor-zabiera-glos-172926

Anna Goc w swoim artykule podejmuje problem przedstawienia i analizy odpowiedzi (już byłego) profesora UW na temat sformułowanych wobec niego oskarżeń o molestowanie seksualne oraz komentarzy jakie pojawiają się w tej sprawie.W tekście odnosi się do oświadczenia profesora, odpowiadając a zarzuty w nim sformułowane, komentując i powołując się na zewnętrzne źródła oraz swoje inne publikacje.

W leadzie pojawia się informacja Dwa tygodnie po ukazaniu się reportażu ze świadectwami kobiet zarzucających mu molestowanie znany językoznawca pisze o „kłamliwej nagonce”. Jest to nawiązanie między innymi do materiału dziennikarki opublikowanego 21 marca w serwisie internetowym „Tygodnika Powszechnego” pt. „Językoznawca”: Molestowanie seksualne na UW.

W dalszej części dziennikarka zamieściła fragment wspomnianego oświadczenia, z którym następnie dialogizuje w swoim materiale. Występuje w nim jasne odwołanie się profesora Andrzeja Markowskiego do materiałów publikowanych w związku z wybuchem afery, w tym do treści zamieszczonych na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Anna Goc dodaje, że imię i nazwisko Profesora nie były ujawnione w poprzedniej publikacji, ale pojawiają się teraz, gdyż 5 kwietnia po godz.19.00 udostępnił on publicznie swoje oświadczenie w sprawie.

W materiale zamieszczono linki zarówno do wspomnianego artykułu, jak i do pełnego oświadczenia.

Następnie autorka pośrednio odpowiada na sformułowane w oświadczeniu zarzuty wobec Tygodnika Powszechnego (kłamliwa nagonka; nie jestem i nigdy nie byłem „drapieżcą seksualnym”, jak mnie określono w paszkwilu w „Tygodniku Powszechnym”, a narracja zbudowana na mój temat jest z gruntu fałszywa) oraz wyjaśnia czytelnikom, że w reportażu „Językoznawca” przytoczone zostały wypowiedzi sześciu z siedmiu kobiet, które oskarżyły prof. Andrzeja Markowskiego o molestowanie seksualne (nadmienione wypowiedzi ponownie przytacza w dalszych akapitach); opisuje przebieg działań podjętych przez te kobiety i dodaje, że udało się jej dotrzeć do innych kobiet zarzucających prof. Markowskiemu podobne czyny.

Idąc dalej, autorka chronologicznie przedstawia przebieg zdarzeń związanych ze sprawą: datę otrzymania przez rektora UW opinii Komisji; potwierdzenie przez rzeczniczkę prasową UW informacji o podmiocie prowadzącym na uczelni sprawę Profesora; informację o czasie złożenia do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa (23 marca, dwa dni po doniesieniach medialnych). 

Są to nie tylko istotne dla prawidłowej oceny sprawy informacje, ale i dalszy dyskurs prowadzony z tekstem oświadczenia profesora Markowskiego. Przytoczone fakty i relacje osób pokrzywdzonych, a także informacja o posłużeniu się imieniem i nazwiskiem Profesora dopiero po publikacji jego oświadczenia, pozwalają odeprzeć zarzuty o „bezpardonowej, pozbawionej zasad prawa i kłamliwej nagonce” oraz o stworzeniu „paszkwilu”, który z definicji traktuje na temat konkretnej osoby.

Kolejne zaprezentowane fragmenty oświadczenia również znajdują odniesienie w tekście Anny Goc, która wyciąga konkretne wnioski w oparcie o informacje udzielone przez oficjalne źródła.

Przytoczony zostaje fragment wypowiedzi mecenas Karoliny Kędziory, reprezentującą grupę kobiet, które wniosły oskarżenie względem profesora (fragment pochodzi z marcowego reportażu) oraz fragment rozmowy dziennikarki z prof. Zbigniewem Greniem, dziekanem Wydziału Polonistyki UW, która została opublikowana w „Tygodniku Powszechnym” 4 kwietnia. Oba teksty poruszają wątek podstaw, trybu i terminów zwolnienia profesora z pracy na uczelni.

Na końcu następuje zamieszczenie pozostałej części oświadczenia, która częściowo koresponduje z zapisanymi powyżej w artykule informacjami, a częściowo odwołuje się do rzekomego braku zainteresowania weryfikacją kierowanych wobec profesora oskarżeń – autorka pozostawia czytelnika z informacją o braku odpowiedzi prof. Andrzeja Markowskiego na próby podejmowanego kontaktu oraz z opinią komisji, zgodnie z którą profesor zna stawiane mu zarzuty, nie przyznał się do części z nich, a niektóre uznał za wyraz „troski” i „sympatii” wobec swoich studentek i doktorantek.

Podsumowując, w całym tekście wszystkie cytowane fragmenty mają wskazane źródła, podane są linki do wszystkich artykułów, do jakich odnosi się autorka publikacji. Anna Goc w tekście nie stosuje określeń nacechowanych negatywnie a informacje są jasno oddzielone od komentarzy, które padają głównie w cytowanych fragmentach wypowiedzi innych osób – autorka nie formułuje żadnych osądów, a jedynie przedstawia zebrany przez siebie materiał. W tekście nie występują określenia perswazyjne. Materiał jest przemyślany i napisany w rzetelny sposób.

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 5/5

Obraz: https://pixabay.com/users/jarmoluk-143740/

Renata Kim o pomocy uchodźcom

Renata Kim o pomocy uchodźcom

Renata Kim „Na początku wszyscy chcieli pomóc. Ale w większości było to pomaganie swojemu ego, a nie uchodźcom”, Newsweek.pl, 3.04.2022

https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/wojna-w-ukrainie-i-pomoc-uchodzcom-polacy-wzieli-ukraincow-do-swoich-domow/0gpmy7z

Z artykułu Renaty Kim możemy dowiedzieć się o stosunku Polaków do pomagania uchodźcom, ewolucji ich podejścia do Ukrainek oraz trudnościach związanych z przyjmowaniem gości zza wschodniej granicy w swoich domach.

W leadzie autorka przywołuje post psycholożki, Katarzyny Topolskiej, która pisze o elementach, nad którymi należy zastanowić się przed przyjęciem uchodźców do swoich domów. Renata Kim wskazuje na burzę w komentarzach, jako emocjonalny stosunek Polaków do sprawy. Część z nich uważa, że podczas katastrofy humanitarnej, jaką jest wojna, nie ma miejsca na kalkulacje.

Następnie w artykule możemy znaleźć kilka kontr-przykładów. Są to świadectwa między innymi Pauliny Pupek, która przyjęła uchodźczynię z Charkowa, a teraz twierdzi, że “poczuje ulgę, kiedy Alina [przyjęta Ukrainka – dopisek redakcji] się wyprowadzi”, czy Adama Rackiego, mężczyzny, który po przyjęciu gości zza wschodniej granicy zauważa problemy u własnego dziecka.

Wypowiedzi osób, u których mieszkają uchodźcy poprzeplatane są z opiniami psycholożek, które pełnią rolę ekspertów. Wyjaśniają, że przyjęcie rodzin z Ukrainy powinno być poprzedzone przede wszystkim chłodną kalkulacją, ale również odpowiednim przygotowaniem ekonomicznym, jak i psychicznym.

“– Zanim kogoś przyjmiemy do domu, powinniśmy się zastanowić, czy mamy przestrzeń, którą możemy się podzielić. Czy starczy nam pieniędzy? Jak się będziemy z gośćmi komunikowali? Czy będziemy w stanie załatwić im profesjonalną pomoc, gdy dostaną ataku paniki? Bo oni oprócz tych reklamówek, z którymi przyjechali, mają też ogromne traumy. Odebrano im poczucie bezpieczeństwa, a my musimy zrobić wszystko, by je im przywrócić. Czy jesteśmy w stanie? I czy udźwigniemy emocje, jakie uchodźcy wniosą do naszego życia? – tłumaczy Dorota Zawadzka.” W artykule wyraźnie podkreślono, że nasza decyzja o przyjęciu Gości do domu powinna być przemyślana. Powinniśmy odpowiedzieć sobie sami na pytania postawione przez Dorotę Zawadzką i skonfrontować odpowiedzi ze swoimi możliwościami. Ta część tekstu dodaje wydźwięku edukacyjnego w analizowanym artykule.

Autorka pisze również o spadku zaangażowania Polaków w pomoc dla uchodźców. Tą materialną, poprzez zbiórki darów, jak i przyjmowanie gości do swoich domów. Przytacza wpis Marka, który został opublikowany w drugim tygodniu wojny, w grupie Pomoc dla Ukrainy: „To wspaniale, że Polacy pomagają Ukraińcom, ale powinni pamiętać, że rosyjska inwazja potrwa dłużej, a zapał ma to do siebie, że opada”. Renata Kim cytuje dalej Marka, który dziś mówi, że “to niestety w większości było pomaganie sobie, swojemu ego, a nie uchodźcom.”

Jest to jedyne nawiązanie do tytułu, przez co nie wydaje się on być w pełni uzasadniony, ponieważ tekst głównie stara się nam przekazać, abyśmy wzięli pod uwagę wszystkie czynniki zanim przyjmiemy Ukraińskie rodziny do swoich domów. Bazuje również na przykładach osób, które na tą formę pomocy się zdecydowały. 

Autorka podaje imiona i nazwiska osób, które podzieliły się z nią swoimi wspomnieniami oraz ekspertów, którzy udzielają rad dotyczących pomocy Ukrainie. Mimo to niejednokrotnie cytaty nie są dokładnie opisane, przez co nie zawsze od razu widać, do kogo należą konkretne słowa. Tekst pozwala spojrzeć na sprawę wsparcia uchodźców z nieco innej strony, pokazuje ciemną stronę nieprzemyślanych działań. Posiada również walory edukacyjne i skłaniające do przemyśleń.

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 0,9/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 0,8/1

Ocena: 4.7/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/users/netavisen_sameksistens_dk-3125072/

Ryszarda Socha o procesie w sprawie Pawła Adamowicza

Ryszarda Socha o procesie w sprawie Pawła Adamowicza

Ryszarda Socha “Za zasłoną milczenia. Zabójca prezydenta Adamowicza przed sądem” polityka.pl 28 marca 2022 r.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/2160155,1,za-zaslona-milczenia-zabojca-prezydenta-adamowicza-przed-sadem.read

Ryszarda Socha w swoim artykule podejmuje temat procesu sądowego w sprawie zabójstwa Prezydenta miasta Gdańska – Pawła Adamowicza. Autorka skupia się na braku wyroku dotyczącego tragedii, która miała miejsce w 2019 roku podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 

Tytuł artykułu nawiązuje w całości do tekstu, zachęca czytelnika do przeczytania treści artykułu bez wprowadzania w błąd. 

Pierwsza część artykułu poświęcona jest opisowi zdarzenia, co ma za zadanie przypomnieć czytelnikom poruszany temat. 

W kolejnych akapitach autorka skupia się na różnicach w opiniach powołanych zespołów biegłych w zakresie psychiatrii. Odbiorcy dzięki przedstawionym, odmiennym diagnozom mogą poznać oraz przeanalizować szczegóły postępowania, co daje czytelnikom swobodę w odbiorze tekstu. 

Ryszarda Socha w swoim artykule przywołuje liczne cytaty, posługuje się dokładnymi datami, opisuje różne perspektywy, zarówno z sali sądowej przybliżając zachowanie oskarżonego i porównując je w czasie – od rozpoczęcia postępowania karnego do teraz, jak i odwołując się do wypowiedzi rodziny prezydenta Pawła Adamowicza czy rodziny oskarżonego, co dostarcza czytelnikowi całościowy ogląd na opisywane wydarzenia, w tym pozwala na zdobycie dokładnych informacji o aktualnym etapie, na którym znajduje się proces sądowy. 

Jedyne co można zarzucić Autorce, to krótkie odwołanie się do nieoficjalnych źródeł:  „Nieoficjalnie wiadomo, że według tego zespołu (tu: zespołu biegłych powołanych przez sąd w drugiej kolejności) Stefan W. kierował się fobią wobec PO” Pomimo tego, że oskarżony publicznie wygłosił swoje poglądy polityczne w trakcie trwającego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, o czym Ryszarda Socha wspomina na początku swojego tekstu,  Autorka przypisała to stwierdzenie, do opinii specjalistów powołując się na nieoficjalne źródło, którego nie można zweryfikować i ustalić czy tak naprawdę istnieje. 

Tekst jednakże oparty jest o autentyczne wypowiedzi, które można zweryfikować w innych źródłach masowego przekazu, przedstawia perspektywę różnych stron konfliktu, oraz opinie biegłych czy stanowiska prokuratury. Autorka artykułu okazuje szacunek do przedstawionych postaci w tekście poprzez wymienienie ich z imienia i nazwiska oraz przywołanie pełnionych funkcji czy podanie tytułów naukowych. 

Ryszarda Socha porusza niezwykle ważny temat w sposób interesujący dla czytelnika. Obecny etap, na którym znajduje się proces dotyczący zabójstwa prezydenta Adamowicza, nie może przejść bez echa, Autorka artykułu jest tego świadoma, dlatego podaje szczegółowe informacje o przebiegu rozprawy do opinii publicznej, zwracając uwagę, że istotność wyroku oraz bezustanne komplikacje wahają się na szali sprawiedliwości.

Kryterium prawdy: 0.9/1

Kryterium obiektywizmu: 1/1

Kryterium oddzielenia opinii od komentarza: 1/1

Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

Kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 4,9/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/users/williamcho-1724357/

Mariusz Zawadzki o ofiarach w Ukrainie

Mariusz Zawadzki o ofiarach w Ukrainie

Mariusz Zawadzki „Na Ukrainie coraz więcej ofiar. Dlaczego giną cywile?”, polityka.pl, 19 marca 2022 r.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2158883,1,na-ukrainie-coraz-wiecej-ofiar-dlaczego-gina-cywile.read

Mariusz Zawadzki w swoim artykule podejmuje temat trudności związanych z obiektywną oceną liczby ofiar ataku wojsk rosyjskich na Ukrainę. W kilku pierwszych akapitach autor opisuje obecną sytuację w atakowanym kraju, co stanowi wprowadzenie do poruszanej tematyki.  

Początek artykułu zawiera wiele informacji z przeszłości Władimira Putina takich jak m.in. jego aktywność w trakcie wojny w Czeczenii, czy opis innych operacji wojskowych, w których brał udział. Oprócz nagromadzenia dat i wydarzeń dostrzec możemy komentarze samego autora:

„Dlaczego Putin uwierzył, że ten śmiały plan się powiedzie? No cóż, wielu analityków na Zachodzie też w to wierzyło. A Putin, choć od 22 lat rządzi Rosją, ciągle ocenia otaczającą rzeczywistość z perspektywy byłego oficera KGB. Całe jego życie to specjalne operacje, w większości przypadków udane.”

Mariusz Zawadzki przechodząc do części dotyczącej ofiar obecnej wojny, z samego początku wysuwa tezę, że podawane w oficjalnych statystykach liczby są zaniżone. Następnie przybliża szereg argumentów odwołujących się do rzetelnych danych dotyczących ofiar wojny i zgonów nadprogramowych w tym m.in. analiz badaczy magazynu Lancet czy danych magazynu “The Economist”:

„Jak wyliczyli badacze z brytyjskiego magazynu „Lancet”, w Iraku w latach 2003–10 nadprogramowa śmiertelność wyniosła 600 tys.”

Artykuł Mariusza Zawadzkiego dostarcza odbiorcom sporą dawkę usystematyzowanej wiedzy dotyczącej aktualnej sytuacji za granicą Polski oraz rysu historycznego pozwalającego na wyciągnięcie własnych wniosków. Autorowi można jednak zarzucić drobne uwagi dotyczące tytułu artykułu, a także oddzielania komentarza od informacji. Głównej tematyce artykułu poświęconych zostaje jedynie 7 lapidarnych akapitów, podczas gdy wdrożenie czytelnika w główny cel tekstu zajmuje autorowi 12 akapitów. Kolejną kwestią jest przeplatanie w jednym akapicie zarówno komentarzy jak i informacji bez wyrazistego zaakcentowania opinii autora, którą czytelnik musi wyłuskać z materiału samodzielnie.

Tekst jednak odnosi się do wiarygodnych źródeł, zawiera wprowadzenie i informuje o aktualnym stanie wojny. Rzetelne wiedza o wydarzeniach ze świata, szczególnie w obecnym momencie jest niezwykle potrzebna. Mariusz Zawadzki poprzez wymianę imion i nazwisk okazuje również należyty szacunek wszystkim przywoływanym przez siebie postaciom. Omawiany temat jest interesujący i mimo dużej ilości danych liczbowych, są one skondensowane i przekazane w taki sposób, aby nie znużyć odbiorcy.

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 0,8/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 0,7/1

Ocena: 4.5/5

Obraz: Hubert2T https://pixabay.com/pl/users/hubert2t-21236931/

Szymon Jadczak o rosyjskiej dezinformacji na temat uchodźców

Szymon Jadczak o rosyjskiej dezinformacji na temat uchodźców

Szymon Jadczak “Wydarzenia w Przemyślu. Według wzorców rosyjskiej dezinformacji”, wp.pl, z dnia 02 marca 2022r.

https://wiadomosci.wp.pl/wydarzenia-w-przemyslu-wedlug-wzorcow-rosyjskiej-dezinformacji-6742903661767648a

Szymon Jadczak w artykule dla wp.pl podejmuje temat akcji dezinformacyjnych prowadzonych przez Rosjan. Gdy kolejni uchodźcy przekroczyli polską granicę, w mediach pojawiły się informacje o grupach pseudokibiców, którzy udali się do Przemyśla, żeby atakować uciekających przed wojną Ukraińców. Polska Policja wydała komunikat, z którego wynikało, że żadne takie incydenty nie miały miejsca, jak wskazuje autor może to być element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosjan.

Post, który opisywał tę sytuację, został udostępniony z profilu Pani Agaty, mieszkającej w Niemczech 56-latki, która ma rodzinę na Śląsku. Wpis pojawił się na facebookowym profilu Pani Agaty o 5 rano w miniony wtorek. Jak wyjaśnia Jadczak:

„Pani Agata pisze (w poście – dopisek redakcji), że przyjechała z oddalonego o 1300 km domu w Niemczech pomagać na granicę. A tam kobieta, która uciekła z Ukrainy, opowiada jej, że zamiast kobiet i dzieci pomoc i transport do Polski otrzymują “zdrowi faceci z Afganistanu, Nigerii, Libanu, cyganie”. I dodaje: “Wiem że może ktoś napisze, ale to są biedni studenci… nie to nie są biedni studenci. Pokazuje Wam zdjęcia jak to wygląda naprawdę”.

Post w ciągu jednego dnia zebrał 72 tysiące polubień. Zdaniem Michała Fedorowicza z Instytutu Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, osoba, która wrzuciła post, dobrze znała algorytm Facebooka. Według tego algorytmu, małe profile zyskują większe zasięgi, jeśli dany post zgromadzi odpowiednio dużą liczbę polubień. 

Jadczak powołuje się na wyniki analiz przeprowadzone przez IBIM. Według badań „ […] aż 90 proc. kont szerzących obecnie antyukraińskie treści wcześniej było sceptyczne lub wprost negowało szczepienia”. Podobne analizy zlecił polski rząd. Po przeprowadzeniu badań ponad 200 profili (które wcześniej podejmowały tematykę szczepień przeciw COVID-19), a cieszących się największą popularnością,  zaczęło szerzyć dezinformację w sprawie Ukrainy.

Dziennikarz wyjaśnia jak groźna jest tego typu fałszywa informacja, przypominając dezinformację, jaką Rosjanie rozpowszechnili w roku 2016:

” […] rosyjskie trolle i boty oraz politycy masowo rozpropagowali zmyśloną historię “Lizy”. Czyli rosyjsko-niemieckiej dziewczyny rzekomo zgwałconej przez arabskich imigrantów. Rosyjska akcja dezinformacyjna doprowadziła do protestów w Berlinie, w protestach aktywnie uczestniczyli politycy skrajnej prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD). […] jedno z nagrań zostało wzięte z internetu i ma co najmniej siedem lat. Drugie zaś było wykonane na kairskim Placu Tahrir w czasie Arabskiej Wiosny. Wpisy w social mediach były zaś podawane przez konta kontrolowane przez Rosjan. A Liza nie została porwana, tylko uciekła z domu, bo miała poważne problemy w szkole i bała się reakcji rodziców”.

Weryfikacja informacji staje się niezbędnym elementem w obecnie prowadzonym dyskursie medialnym, dlatego tekst Szymona Jadczaka jest niezwykle ważnym głosem w czasie szerzącej się dezinformacji. Wiąże się to również z większą odpowiedzialnością dziennikarzy za przekazywane treści. Artykuł spełnia wszystkie kryteria dobrego dziennikarstwa, powołuje się na opinie ekspertów oraz wyniki analiz, przeprowadzone przez wiele instytucji, pokazuje przykłady z różnych stron sporu. Obecnie, ze względu na natężenie informacji – bardzo często nie zweryfikowanych – potrzebujemy, jako odbiorcy rzetelnych tekstów, dlatego materiał Szymona Jadczaka otrzymuje maksymalną notę w skali portalu DobrzyDziennikarze.pl. 

 

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterum oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena:5/5

Obraz: https://pixabay.com/pl/users/samuelfrancisjohnson-1207793/