Jakub Majmurek o Klubie Jagiellońskim

Jakub Majmurek o Klubie Jagiellońskim

Jakub Majmurek, OKO.Press 22.08.2020

PiS oceniają ledwo na tróję, ale wciąż jest im najbliższy. Klub Jagielloński zmieni polską prawicę? 

Jakub Majmurek z OKO.Press w artykule z 22 sierpnia 2020 roku przybliża sylwetkę jednej z najbardziej rozpoznawalnych konserwatywnych organizacji pozarządowych w Polsce, jaką jest Klub Jagielloński. Tekst ten stanowi analityczną próbę przedstawienia jego założeń ideowych. Autor początkowo zaznacza jak wiele postaci znanych z życia politycznego pochodzi z tego środowiska, wśród nich wymienia między innymi Jarosława Gowina, Pawła Kowala czy Jadwigę Emilewicz. Oddaje głos obecnemu prezesowi KJ, Piotrowi Trudnowskiemu:

 „Nie wypieramy się naszej historii, czujemy się spadkobiercami konserwatywnej inteligencji III RP. Wychowywaliśmy się na książkach, które ludzie tacy jak Ryszard Legutko wydawali w latach 90. Wielką siłą Klubu jest jednak to, że zawsze był instytucją zdolną do realnej zmiany pokoleniowej – co w Polsce jest dość rzadkie.”

Następnie pokazał drogę ewolucji lokalnego klubu naukowego na sieć instytucji, począwszy od stworzenia w 2002 roku przez Arkadego Rzegockiego i Jadwigi Emilewicz pisma „Presje”, poprzez np. powstanie eksperckiej organizacji Centrum Analiz, aż do sporządzenia przez niego raportu oceniającego rządy PiS pod nazwą: „Dostateczna zmiana” z 2019 roku. Wartościowano w nim poczynania rządu poprzez nadanie najwyższych ocen „polityce innowacyjności” (faktycznie działalności ministerstwa rozwoju) i sportowej oraz chwalono za „suwerenność intelektualną” – odrzucenie polityki biernie imitującej rozwiązania europejskie. Najniższe stopnie otrzymały kolejno edukacja (niepotrzebna likwidacja gimnazjów), polityka wobec uczelni wyższych (krytyczna ocena reformy Gowina) oraz polityka sprawiedliwości, a partię skrytykowano za „lekceważenie procedur” i „niską kulturę dialogu”.

Klub, odnosząc się do problemu reformy wymiaru sprawiedliwości, krytykował zarówno opozycję jak i rząd za niewłaściwe do tego podejście, a nawet nieprawidłowe nazwanie tych kwestii, gdyż nie jest to:

 „jak twierdzi opozycja walka o intencjonalne wprowadzenie dyktatury poprzez likwidację niezawisłości sędziowskiej, choć do takich skutków walka ta może «mimowolnie» doprowadzić. Nie jest [to] też jednak, jak twierdzi rząd i kontrolowane przezeń media, reforma nakierowana na «oczyszczenie sądownictwa z patologii».” Według klubu, taka reforma była potrzebna ze względu na kwestię „«robienia polityki» publicznej po części mimowolnie ze względu na abdykację polityków z tej roli (reprywatyzacja), a po części świadomie i we własnym interesie zwalczając zaciekle cele polityczne przyjęte przez wyłonioną demokratycznie większość (lustracja).”

Jednocześnie, jak przyznaje Piotr Trudnowski, obecny prezes KJ, ta partia pozostaje najbliższą Klubowi Jagiellońskiemu: „Trudno nam sobie wyobrazić w realiach III RP rząd, który będzie w większym stopniu, chociaż na poziomie deklaratywnym, podzielał nasze diagnozy i wartości”, ale: „Jednocześnie chcemy być instytucją, która wychodząc z podobnych założeń i wyznając bliskich światopogląd, stale dostarcza PiS uczciwej krytyki”.

Przyznaje też, że Klub jest beneficjentem kontrolowanych przez PiS publicznych instytucji: 

„’Presje’ regularnie otrzymują dotację z programu wspierania czasopism z MKiDN, gdzie pomijane są tytuły liberalne i lewicowe. „Pewnie gdyby nie rządy PiS, to udział środków publicznych w naszym budżecie byłby mniejszy. ” – mówi Trudnowski, lecz dodaje – „ale największy budżet w historii mieliśmy nie dzięki PiS, ale w efekcie działań rządu premier Kopacz, gdy na jakiś czas podjęliśmy się realizowania nowej formy aktywności dla NGO – poradnictwa prawnego, z czego zresztą dość szybko się wycofaliśmy ”.

Ważne są dla nich między innymi takie pojęcia jak ekologia, deglomeracja (opisana szerzej w raporcie KJ „Polska średnich miast”), konieczność socjalnych korekt polskiej gospodarki, które są bliższe założeniom lewicy, aniżeli prawicy:

„Koszty przemysłowego chowu zwierząt, zrównoważony transport, deglomeracja czy panele obywatelskie to tematy pojawiające się także w postulatach środowisk lewicowych czy ruchów miejskich. Wiele tekstów z zakładki Zielony Konserwatyzm [na stronie internetowej Klubu – red. dd] (minus odwołania do papieskich encyklik) spokojnie mogłoby się ukazać np. na stronach „Krytyki Politycznej”. Klub wspólnie z „Krytyką” i gromadzącym środowiska lewicy katolickiej „Kontaktem” i dwiema innymi redakcjami prowadzi zresztą wspólny projekt „Spięcie” –każda redakcja pisze tekst na jeden wspólny temat. Często widać podobieństwo poglądów między młodymi konserwatystami a lewicą nie tylko w takich kwestiach jak ekologia, ale też np. konieczność socjalnych korekt polskiej gospodarki.”

Na potwierdzenie odrębności Klubu od innych środowisk prawicowych autor wprowadza wypowiedzi przedstawicieli mediów współpracujących z Klubem Jagiellońskim:

Jak przyznaje redaktorka naczelna portalu Krytyka Polityczna, Agnieszka Wiśniewska: „KJ jest naprawdę mocne merytorycznie. Wybierają obszary tematyczne, w które wchodzą i robią to wtedy na serio. Jedno z ciekawszych środowisk prawicy. Co może też wynikać z tego, że prawica w Polsce jest ogólnie tak odjechana, że poprzeczka ustawiona jest bardzo nisko”

„To konserwatyści realnie państwowi, doceniający wagę spójności społecznej. Ich zainteresowanie i konsekwentne zajmowanie się takimi sprawami jak sytuacja średnich miast, wykluczenie transportowe czy ekologia pozytywnie wyróżniają Klub Jagielloński na mapie polskiej prawicy” – chwali naczelny „Kontaktu” Ignacy Dudkiewicz.

Bliską ideą dla Klubu Jagiellońskiego jest nie demokracja, lecz republikanizm, który:

 „opiera się między innymi na przekonaniu, że dobrej polityki nie można oderwać od etyki. W efekcie – dobrą politykę mogą robić tylko cnotliwi, prawidłowo uformowani ludzie.”

Ważny jest dla nich także prymat dobra wspólnego postrzegany przez „pryzmat prawnonaturalny, [czyli] pewnego obiektywnego dobra”

Członkowie Klub dostrzegają również znaczącą rolę konserwatywnie interpretowanego katolicyzmu oraz Kościoła:

„Jeśli w naszym miejscu pracy, w szkole, w innych społecznych instytucjach, z którymi regularnie obcujemy, życie nie jest zorganizowane według «aksjologicznego katalogu Królestwa Bożego», to te przestrzenie mogą odwodzić nas od realizacji właściwego modelu katolickiej polityczności […]. Nasza katolicka polityczność musi wykraczać poza drzwi naszych mieszkań i naszych świątyń. Musimy budować swoiste socjologiczne fundamenty Królestwa Bożego.

Klub Jagielloński dystansuje się od prowadzonych przez PiS wojen na tle różnic kulturowych, dostrzegając zagrożenie choćby w tendencjach tworzenia relacji na zasadzie Tindera:

„Republikanizm oznacza też pewne otwarcie na dialog, bo zakłada nieustanne poszukiwanie złotego środka, równowagi w każdej sprawie. Obawiam się, że sposób zarządzania konfliktami kulturowymi przez obóz rządzący często raczej oddala nas niż przybliża do zachowania pewnego konserwatywnego minimum w Polsce. W naszej optyce większym problemem niż choćby obecność edukatorów LGBT w szkołach jest dziś na przykład powszechne uzależnienie od pornografii, model relacji wyznaczany przez Tindera czy to, jak na różnych polach pogłębiają się różnice między młodymi kobietami a młodymi mężczyznami.

W związku z wątpliwościami dotyczącymi traktowania kobiet przez konserwatywne ugrupowania oraz tego, że mężczyźni przeważają wśród osób publicznie wypowiadających się w imieniu KJ, autor pyta o ich stosunek do płci pięknej:

„Z wyzwaniem niedoreprezentowania na zewnątrz głosu kobiet z naszego środowiska mierzymy się od lat i chyba nie możemy zamykać oczu na to, że musi się to w jakimś stopniu brać z natury kobiecej i męskiej. Pewnie wynika to z męskiej pychy i przekonania nas, facetów, że w każdym temacie jesteśmy kompetentni i jednocześnie dużo bardziej szlachetnej kobiecej powściągliwości. Jednocześnie kobiety działają bardzo aktywnie w naszym środowisku. Na sześć oddziałów organizacji cztery koordynują dziś kobiety. W pięcioosobowym zarządzie są dwie kobiety. Publiczne zabieranie głosu nie jest jednoznaczne z rolą w organizacji. Choć oczywiście dostrzegamy problem i staramy się zachęcać kobiety do częstszego zabierania głosu” – wyjaśnia Trudnowski.

Mimo podobieństw do lewicy, Klub, podobnie jak partia rządząca, nie popiera podnoszonych teraz przez nią propozycji, takich jak na przykład kwestie związków partnerskich:

„W publicystyce Klubu propozycje związków partnerskich, wycofania religii ze szkół czy liberalizacji ustawy aborcyjnej spotykają się najczęściej z odporem – jeśli nie z pryncypialnych przesłanek, to jako niepotrzebne otwieranie „wojen kulturowych”. Choć także w KJ toczy się dyskusja. Pojawiają się w niej głosy przedstawiające „konserwatywne argumenty na rzecz instytucjonalizacji związków partnerskich” – przekonujące prawicę do wspierania instytucji wzmacniających „radykalną homoseksualną monogamię”, jako bliższą katolickiej antropologii, niż współczesna heteroseksualna „kultura singlizmu”.”

Przechodząc do wniosków Majmurek komentuje nasuwające się pytania odnośnie tego, czy Klub Jagielloński wywrze znaczący wpływ na prawicę:

„Ciekawe jest też to, jak praca obecnego pokolenia Klubu długoterminowo zmieni prawicę. Środowisko, które dziś czuje się ignorowane przez obóz władzy nie stanie się raczej jednym z głównych graczy w następnym rozdaniu na prawicy.”

Zastanawia się również, jaki będzie charakter zmian zachodzących w Klubie, o ile w ogóle zajdą:

„W jakim kierunku? Z pewnością bardziej socjalnym, ekologicznym, otwartym na mechanizmy demokracji bezpośredniej i lokalność.”

Wyraża również nadzieję, że dzięki niemu w polskiej prawicy zajdą pozytywne procesy, jednak nie jest to niestety pewne:

„w kwestii jej stosunku do Kościoła, praw kobiet i mniejszości seksualnych wydają się w najlepszym wypadku przedwczesne. W samym Klubie toczy się na ten temat burzliwa dyskusja, której ostatecznych efektów nie sposób przewidzieć.”

Podsumowując, Jakub Majmurek w swoim artykule uczciwie przedstawił nam w pigułce założenia ideowe Klubu Jagiellońskiego, mimo, że jego środowisku redakcyjnemu jest do nich bardzo daleko. Wskazał, odnosząc się do tematu artykułu, na różnice występujące pomiędzy partią PiS a opisywaną organizacją. Zwrócił uwagę na jej powiązania zarówno z prawicą jak i lewicą oraz to, że nie stroni ona od otwartej krytyki partii rządzącej, nawet pomimo posiadania najbliższych z nią założeń spośród wszystkich frakcji politycznych. Należy zwrócić uwagę na charakter informacyjny analizowanego materiału podejmującego istotne politycznie tematy. Autor swój komentarz umieszcza na końcu artykułu, dywagując na temat bliższej i dalszej przyszłości klubu. Tekst jest oparty głównie na wypowiedziach obecnego prezesa KJ Piotra Trudnowskiego, ale również wzbogacony wieloma cytatami ludzi publikujących w mediach związanych z Klubem, jak również przedstawicieli współpracujących z nim gazet: „Kontaktu” i „Krytyki Politycznej”.

Artykuł wart jest przeczytania, jeśli chcemy dowiedzieć się więcej o Klubie Jagiellońskim założonym przez grupę studentów krakowskich uczelni na przełomie 1988 i 1989 r., który obecnie nazywany bywa „perłą z Krakowa” i wywiera coraz większy wpływ na polską politykę.

Podsumowując:

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Tomasz Wojtas o proteście LGBT

Tomasz Wojtas o proteście LGBT

Tomasz Wojtas, Bohaterka zdjęcia z protestu LGBT była agresywna. Szefowa „Faktu”: fotografia niezwykle wymowna, relacja rzetelna, wirtualnemedia.pl z dnia 11.08.2020

 

W reakcji na aresztowanie aktywistki LGBT Margot w Warszawie i zatrzymanie innych osób uczestniczących w tym wydarzeniu, w kolejnych dniach zorganizowano kolejne protesty. Zwracano w nich uwagę głównie na brutalność policji i użycie przez nią nieadekwatnych środków. Tomasz Wojtas w swoim artykule stara się pokazać dwie strony medalu tej sytuacji, a konkretniej materiału prasowego gazety „Fakt”. Rozpoczyna od opisu zarówno okładki jak i strony z artykułem, które mają wyraźny wydźwięk negatywny w stosunku do policji poprzez użycie takiego, a nie innego kadru wraz z napisem „Julia przyszła krzyczeć o prawach mniejszości. Nie bez znaczenia było także zestawienie tych elementów z komentarzem wice naczelnego „Faktu” Marcina Kowalczyka zatytułowanym „znów nas dzielą” i wizerunkami polityków związanych z partią PiS.

W dalszej części autor zwraca jednak uwagę na agresywne zachowanie kobiety ze zdjęcia, podkreślając ten fakt przywołaniem posta opublikowanego przez policję na Twitterze zawierającego materiał filmowy, który przedstawia nagrane sceny z protestu, jak i wypowiedzi osób stawiających pod znakiem zapytania przekaz medialny „Faktu”:

– Marcin Makowski z „Do Rzeczy”: “Julia przyszła krzyczeć o prawach mniejszości”. Również Julia do policji:”K***y, faszysci. K****y, nie ludzie”, “Raz, dwa, trzy, j***ć psy”, “J***y tchórz. Odsłoniłbyś mordę, bo koronawirus to najmniejszy wstyd, który może ci się przytrafić”
– Marzena Paczuska, do niedawna członek zarządu Telewizji Polskiej: „Jutro w Fakcie po tej kłamliwej jedynce zrównacie @PolskaPolicja z białoruską, tak? A dzisiaj na informację na jedynce o manifestacjach na Białorusi, nie starczyło nawet cm? Bo z agresywnej baby trzeba pilnie męczennicę zrobić…”
– Marcin Wikło, wPolityce.pl: ”Pani Julia tak pięknie krzyczała, a ta zła policja powaliła ją na glebę. Takimi bredniami nakręca się spiralę nienawiści”. – Odpychające. Czy taka manipulacja Faktu mnie dziwi? Nie. Ale uważam, że trzeba reagować za każdym razem. Nigdy nie można okazać bezsilności, bo wlezą nam na głowy. A policji należy dziękować, że nie wybierając żadnej ze stron dba o przestrzeganie prawa.”

Następnie Wojtas oddaje głos redaktor naczelnej „Faktu” Katarzynie Kozłowskiej, aby ustosunkowała się do zarzutów o stronniczość przedstawienia materiału.
Argumentuje ona między innymi, że:

„to zdjęcie to nie problem Faktu, tylko władzy, która igra z nastrojami społecznymi, podpalając Polskę. Władzy, która ciężko pracuje na to, by kraj o wielkich pokładach “konserwatywnej tolerancji ludowej”, na zdjęciach prezentował się jak najbardziej opresyjny reżim”.

Kozłowska podkreśla również, że w artykule zwrócono uwagę nie tylko na agresję policji, ale również Julii:

„W relacji z zajść zamieszczonej wewnątrz numeru zaznaczono w lidzie, że „niektórzy działacze zachowywali się agresywnie”, a na zdjęciu widać, jak kobieta obezwładniona potem przez funkcjonariusza wskakuje na policyjny samochód.”

Podsumowuje zaistniałą sytuację w szerszym kontekście wyliczając kolejno jej etapy :

„1) W kampanii wyborczej politycy sięgają po hasła godzące w mniejszości (m.in. seksualne), wzmacniając polaryzację społeczną. 2) Młodzi aktywiści odpowiadają happeningami. 3) Policja zatrzymuje, a sąd aresztuje działaczkę [w zasadzie wyraża zgodę na aresztowanie – red. DD] – a okoliczności tych działań dają przyzwolenie na uruchomienie wobec tej osoby lawiny kpin i niehumanitarnych komentarzy odnoszących się do poczucia tożsamości tej osoby itd. 4) Młodzi aktywiści wzmagają protesty, a władza zamiast dialogu, uruchamia policję, która zatrzymuje kilkadziesiąt osób”.

Tomasz Wojtas prezentuje rzetelny opis sytuacji, która jest obecnie silnie komentowanym tematem w mediach. Cechuje go obiektywizm, gdyż każda ze stron otrzymała proporcjonalną możliwość wypowiedzi. Autor, oprócz prezentowanych odmiennych stanowisk, przedstawia suche fakty, stroniąc od zamieszczania swojego komentarza. Pozostaje bezstronny wobec podjętego przez niego tematu, nie krytykuje bezpodstawnie żadnej ze stron.

Według nas jednak warto byłoby jedynie doprecyzować informacje zawarte w następującym zdaniu: „Natomiast już w sobotę w social media pojawiło się zdjęcie, na którym ta kobieta ostro dyskutuje z postronnym mężczyzną, w pewnym momencie nazywa go „zarazą” – brakuje naszym zdaniem linka do tego materiału.

 

Konkludując,
Kryterium prawdy: 0,9/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 1/1
Łączna ocena: 4,9/5

Magdalena Krukowska o końcu globalizacji

Magdalena Krukowska o końcu globalizacji

Magdalena Krukowska, „To już koniec globalizacji? Produkcja ma być lokalna i bardziej odpowiedzialna”, Forbes.pl z dnia 5 sierpnia 2020

 

Kryzys światowy spowodowany pandemią stanowi bezpośredni skutek globalizacji, czyli postępującego procesu integracji ponadnarodowej i tworzenia się wspólnych rynków. Uzależnienie od globalnych łańcuchów dostaw w kryzysie pandemii uświadamia, jaki ma to wpływ na rozwój gospodarczy poszczególnych krajów. Dlatego też chcielibyśmy wyróżnić tekst Magdaleny Krukowskiej prezentujący szerszy kontekst obecnej sytuacji epidemiologicznej, czyli ogólne tendencje, które można obecnie zaobserwować w gospodarce.

Magdalena Krukowska wskazuje na problemy natury etycznej, ekologicznej i społecznej związane z globalnym łańcuchem dostaw oraz promuje społeczną odpowiedzialność biznesu, zwracając przy tym uwagę na branżę modową i FMCG (fast-moving consumer goods – produkty szybkozbywalne).

W swoich rozważaniach autorka odnosi się do negatywnych konsekwencji oczekiwań względem szybkości i cen dostaw, nawiązując przy tym do faktycznych, często niewyobrażalnych sytuacji, jak na przykład niewiedzy gigantów odzieżowych o lokalizacji produkcji ich własnych kolekcji czy też poziomu emisji CO2 albo łamania praw pracowników. Kiedy Chiny po raz pierwszy zamknęły swoje granice, firmy odczuły to boleśnie ze względu na wysoki stopień korelacji rynków lokalnych z globalną sferą wpływów:

W ciągu zaledwie kilku miesięcy COVID-19 zamknął połowę globu. Jednak wywołane pandemią ataki żywności nie odzwierciedlają jedynie ludzkich zachowań w sytuacjach kryzysowych. Są dowodem na to, że globalny łańcuch dostaw – wysoce scentralizowany i działający na zasadzie dostaw just-in-time (dokładnie na czas) – jest podatny na zachwiania w obliczu wstrząsów.

Autorka zauważa, że działania firm na rzecz zrównoważonego rozwoju nie są wprowadzane tylko na podstawie proekologicznych pobudek, ale mogą mieć podłoże marketingowe:

To, że dobrą praktyką wśród koncernów FMCG stało się informowanie, w jaki sposób powstały konkretne produkty, i jaki jest ich ślad węglowy czy wodny, można uznać za chwyt marketingowy.

Jednak kluczowe jest to, że ze względu na bezpieczeństwo dostaw działania takie stają się standardem, a nawet obowiązkiem czy chociażby dobrowolną zgodą firm, którym zależy na dobrej opinii wśród klientów i organizacji pozarządowych:

raportowanie społeczno-środowiskowego wpływu całego łańcucha dostaw staje się standardem. A w przypadku największych unijnych przedsiębiorstw – dużych spółek giełdowych, banków i innych firm interesu publicznego – jest teoretycznie obowiązkiem.

Autorka tym tekstem chciała unaocznić problem uzależnienia krajów od globalnych łańcuchów dostaw i wskazać kierunek zmian zachodzących w handlu międzynarodowym:

Dzięki geograficznej dywersyfikacji, międzynarodowe firmy uelastycznią swoje łańcuchy dostaw i będą zdolne do przeniesienia części produkcji z fabryk, które uległy czasowemu zamknięciu na skutek np. na skutek takiego kryzysu, jak ostatni. Ten trend już występował wcześniej, ale pandemia go wzmocni. Powodując, że miejsca produkcji będą bardziej rozproszone, pod kątem bezpieczeństwa i szybkości dostaw, a nie jedynie prostego rachunku kosztów produkcji.

Zdecydowanym atutem artykułu jest obecność wielu przykładów działań marek lokalnych wraz z opisem reakcji społeczeństwa na te przypadki (zakup tysięcy polskich maseczek przez spółkę LPP w celu rozprowadzenia ich na terenie chińskich fabryk, przypadek słynnej polskiej blogerki, która zapomniała usunąć metkę poddostawcy szyjącego w Azji) oraz światowych firm (inwestowanie w pożyczki i edukację drobnych rolników przez Danone i Pepsi, testowe etykietowanie produktów wedle kryteriów środowiskowych i społecznych przez L’Oréal i dołączenie Nestle do sojuszu European Clean Trucking Alliance, które ma na celu przyspieszenie dekarbonizacji transportu drogowego w Unii Europejskiej), wypunktowanie poczynań w sferze FMCG na najwyższym szczeblu (prognoz agendy ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa oraz Światowego Programu Żywnościowego, zaakcentowania współpracy na rzecz zrównoważonego rozwoju w ramach Consumer Goods Forum (CGF)), odwołanie do wypowiedzi eksperta pracującego w firmie doradczej McKinsey – Matteo Manciniego:

jeśli pandemia wejdzie w kolejne, trudne nawet dziś do dokładnego przewidzenia fazy, przedsiębiorstwa zweryfikują swoje łańcuchy dostaw i będą dążyć do tego, że staną się one bardziej lokalne,

Autorka przytoczyła również dane z raportu tejże firmy, co pozytywnie wpływa na poziom wiarygodności:

jak pokazuje McKinsey w raporcie „Starting at the source”, typowy łańcuch dostaw dóbr konsumpcyjnych jest źródłem dużo większych takich kosztów (o 80-90 proc.) niż sama działalność operacyjna producenta. A dokładniej – właściciela marki.

Jedynym mankamentem, który może mieć wpływ na wiarygodność artykułu jest niedoprecyzowanie danych dotyczących słynnej blogerki, którą autorka przywołuje. Mimo tego, że był to dość mocno nagłośniony temat, to w myśl dobrej praktyki dziennikarskiej warto byłoby podać jej personalia. Należy zwrócić uwagę na to, iż artykuł powstał w ramach akcji #NiechZyjePlaneta, zachęcającej Polaków do zmiany nawyków w codziennym życiu, co zostało wyraźnie podkreślone na jego początku. Uważamy, że temat został przedstawiony bardzo ciekawie i nie pozostaje nam nic innego, jak pogratulować autorce Magdalenie Krukowskiej wysokiej oceny i życzyć kolejnych tak dobrych artykułów! Zachęcamy do lektury!

Podsumowując,
Kryterium prawdy: 0,9/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 1/1
Łączna ocena: 4,9/5