Andrzej Krajewski: „Krajewski: Dobrze, że Amerykanie opuścili Afganistan. Czas zmierzyć się z prawdą [OPINIA]”, dziennik.pl z dnia 17 sierpnia 2021

https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/8227569,afganistan-wycofanie-wojsk-usa-opinia-krajewski.html

Talibowie od momentu wkroczenia do Kabulu (stolicy Afganistanu) przejęli całkowitą władzę w tym państwie. Jako redakcja Dobrych Dziennikarzy, nie mogliśmy pominąć materiału, w którym dziennikarz wyjaśnia politykę Zachodu oraz clue konfliktu na Bliskim Wschodzie. Takim głosem stał się tekst Andrzeja Krajewskiego, który opublikowany został 17 sierpnia 2021 roku na łamach dziennika.pl.

Dziennikarz Andrzej Krajewski w swoim tekście wyraża poważne wnioski na temat polityki, którą przez dwadzieścia lat starało się wprowadzać jedno z największych światowych mocarstw na terenie Afganistanu. Zdaniem Krajewskiego Afgańczycy nie chcieli wprowadzać u siebie zachodnich wartości. Najlepszym i niepodważalnym dowodem na to jest fakt, iż demokratyzowanie Afganistanu, które trwało przez 20 lat zostało zakończone, a Talibom w niecały miesiąc udało się podporządkować wszystkie tereny tego państwa. A powodem, dla którego Talibowie nie mogli dokonać tego szybciej, był brak środków transportu. Andrzej Krajewski przywołuje wypowiedź prezydenta Joe Bidena na temat Afgańczyków:

Afgańczycy mieli wszystkie klucze do własnej przyszłości. Jedynym, czego nie mogliśmy im dać, była wola kształtowania własnej przyszłości.

Krajewski zwraca uwagę na liczebność i możliwości militarne Talibów – na początku liczyli 75 tys. bojowników i praktycznie nie posiadali żadnego sprzętu wojskowego. Dziennikarz zwraca uwagę, że Zachód, choć wspierał rządową armię Afganistanu nowoczesnym sprzętem dla 350 tys. żołnierzy, to armia i tak się rozpadła. 

W tekście wymienione jest również główne osiągnięcie Zachodu, który według dziennikarza stworzył w Afganistanie jedynie kastę polityków:

Zachodowi w Afganistanie udało się przede wszystkim stworzyć kastę polityków, dzierżących lokalne rządy głównie po to, żeby zapełnić dolarami własne kieszenie. Obok nich w dużych miastach utworzyła się warstwa ludzi, którzy pracowali dla sił NATO, administrowali krajem, robili interesy, upodabniając swój styl życia co nieco do zachodniego. Wprawdzie czerpali korzyści z istniejących porządków, lecz nie znaczyło to, iż zamierzali za nie walczyć.

Dziennikarz wskazuje również, że każdego roku dezerterowano ok. 30% poborowych z rządowych wojsk, którzy często wydawali na siebie wyrok więzienia lub rozstrzelania. 

Niezwykle ciekawym głosem jest powołanie się na młodego dyplomatę Matthew Hoha, który zanim zaczął pracować w Departamencie Stanu, odsłużył dwa lata w Iraku jako oficer. Hoh wyznał potem, że po odbyciu swojej misji zrozumiał, jak bardzo świat zniekształca rzeczywistość, którą mógł oglądać na własne oczy. W liście, który przekazał Hillary Clinton, zanim opuścił Departament Stanu, napisał:

Straciłem wiarę i zrozumienie dla strategicznych celów USA w Afganistanie, mam wątpliwości co do obecnej strategii, a także tej, jaką zamierzamy przyjąć”. Po dwóch latach spędzonych w Kabulu i prowincji Zabul widział, że: „Jak niegdyś Sowieci próbujemy zaprowadzić w Afganistanie porządki i ideologię, których nikt tu nie zna ani sobie nie życzy”. 

Nie jestem pacyfistą, który upalony ziołem nawołuje, żeby wszyscy się miłowali, ale tu w Afganistanie nikt nas nie chce, a nasza obecność staje się tylko przyczyną jeszcze większej wojny

Z wypowiedzi Matthew Hoha, wybrzmiewa wniosek, że obecność Zachodnich wojsk w Afganistanie, nie miała żadnego sensu, co podkreśla sam Andrzej Krajewski. Według danych ONZ między 2009 a 2019 rokiem w Afganistanie poniosło śmierć 100 tys. cywili. 

Andrzej Krajewski próbuje znaleźć również odpowiedź na pytanie: dlaczego Afgańczycy nie walczyli o to, co oferował im Zachód? I wysnuwa następujące wnioski – Zachód ma do zaoferowania jedynie poczucie wyższości, przekonanie, że wszystko wie się najlepiej, a to nie przekona mieszkańców Afganistanu, co zresztą potwierdzają skutki obecności wojsk w Afganistanie. Krajewski wskazuje na problemy Krajów Trzeciego Świata, które mają problem ze znalezieniem źródeł bieżącej wody czy pożywienia, więc nie interesują ich idee Zachodu takie jak: równouprawnienie lub ochrona osób o odmiennej orientacji seksualnej. Dziennikarz twierdzi:

Zaś tak modne dywagacje o transpłciowości jako części składowej praw człowieka są dla mieszkańców Trzeciego Świata równie jasne, co rozważania o fizyce kwantowej.

Andrzej Krajewski w swoim tekście dokonuje analizy i poszukiwania odpowiedzi na pytanie – dlaczego Afgańczycy nie chcieli tego, co Zachód im oferował, co spowodowało, że władze w tym państwie przejęli Talibowie? Dziennikarz w swoich tezach powołuje się na raporty oraz wypowiedzi osób z Białego Domu. Tekst pełni również bardzo ważną funkcję, mianowicie pokazuje, jak media zniekształcały obraz działań i sytuacji w Afganistanie. Już na samym początku tekstu czytamy przykłady wypowiedzi specjalistów, którzy wypowiadają się na temat konfliktu w Afganistanie. Krajewski opinie ekspertów nazywa „wielkim stekiem bzdur”, ponieważ wszystkie te wypowiedzi zaciemniały obraz sytuacji w stolicy Afganistanu. Punkty ujemne za tekst pojawiają się w kryterium obiektywizmu, gdyż kwintesencją całego materiału jest opinia autora na temat sytuacji i konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz w kryterium szacunku i tolerancji. Wynika to z przekonania autora odnośnie dość negatywnych wartości reprezentowanych przez kraje zachodnie, które malują niekompletny i bardzo subiektywny obraz mieszkańców tych regionów. 

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 0,9/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 0,9/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Ocena: 4.8/5

Obraz Amber Clay z Pixabay