Anna Mierzyńska, „SMS-y o „stanie wyjątkowym” nie tylko w Polsce, ale i w Irlandii i USA. Kto chciał wywołać panikę?”, OKO.press, 25 marca 2020

 

W ostatnich latach problem dezinformacji i fake newsów staje się coraz większym problemem w przestrzeni publicznej. W momencie rozprzestrzeniania się COVID-19 mamy do czynienia z plagą fałszywych informacji na jego temat. Z powodu poczucia zagrożenia i niepewności wśród społeczeństwa wszelkie informacje dotyczące koronawirusa rozprzestrzeniają się z dużą prędkością i zasięgiem, a panika będąca ich skutkiem może mieć fatalne konsekwencje. Dlatego też postanowiliśmy opisać materiał Anny Mierzyńskiej, w którym porusza ona kwestie fałszywych wiadomości dotyczących epidemii.

Na początku autorka wprowadza czytelnika w temat prezentując przykłady, szczegółowo opisując treść rozsyłanych informacji, sposób ich dystrybucji oraz mechanizm, który je uwiarygadnia oraz sprawia, że chętnie przesyłane są one dalej.

(…) Prywatna wiadomość rozsyłana w USA, ok. 15 marca 2020: „Chcę Cię poinformować, że w ciągu 48 do 72 godzin prezydent wprowadzi na terytorium USA stan wojenny (…)

 

(…) Wiadomość rozsyłana przez WhatsApp w Irlandii, ok. 15 marca: „O godz. 08.00 (lub w innej wersji – 11.00) premier ogłosi, że w Irlandii zostanie wprowadzony „red emergency” (stan kryzysowy, stan awaryjny) i kraj zostaje na 14 dni zupełnie zamknięty. (…)

 

(…) To nieprawdziwe informacje, ale na początku były trudne do szybkiego zweryfikowania i doskonale pasowały do społecznych emocji. (…)

Po drugie artykuł nie ogranicza się jedynie do wyszczególnienia przypadków dezinformacji w Polsce i państwach szeroko rozumianego zachodu, ale porusza również i dokładnie opisuje przypadki dezinformacji, które miały miejsce na Ukrainie i w Rosji.

Już 2 marca, czyli wcześniej niż w pozostałych krajach, kobiecy głos informował, że władze rosyjskie ukrywają informacje o liczbie zarażonych koronawirusem w Rosji, miało ich być wtedy 20 tysięcy.

 

Prywatne wiadomości okazały się także jedną z podstawowych metod dezinformowania ludzi na Ukrainie. Ukraiński portal fact-checkingowy stopfake.org opisał całą serię fałszywek, rozpowszechnianych mniej więcej w tym samym czasie co opisane wcześniej w Polsce, USA i w Irlandii.

 

W innych fake’ach podawano, że rodzicom, których dzieci zostaną zauważone na ulicy, grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat (fałsz).

Artykuł nie informuje nas kto jest sprawcą owej dezinformacji, co w tym przypadku jest jego atutem, ponieważ nie posiadając dowodów pozwalających wskazać winnego, autorka nie wchodzi w dywagacje na temat możliwych twórców fałszywych wiadomości. Ogranicza się natomiast do przytoczenia komentarza Bena Nimno w tej sprawie.

Nie wiemy, kto teraz napisał te teksty. Nie wykluczamy zagranicznej operacji informacyjnej, ale przypomina ona wcześniejszy wiral. Potrzebujemy więcej dowodów.

Po trzecie dziennikarska kieruje również uwagę na szerszy problem związany z wysypem fałszywych informacji dotyczących koronawirusa przywołując w tej sprawie zarówno stanowisko WHO jaki i opisując metody, które wdrażają największe koncerny technologiczne, by ograniczyć ilość fałszywych komunikatów. Zwraca przy tym jednak uwagę, że zagrożenie nie zmniejszyło się, ale jest dystrybułowane poprzez prywatne wiadomości, rozsyłane za pośrednictwem komunikatorów, oraz trochę zapomniane sms-y.

Jako pewne niedociągnięcia można wskazać brak linków do oficjalnych materiałów dementujących przedstawione w treści artykułu fake newsy, by czytelnik mógł się zapoznać z oficjalnym stanowiskiem władz oraz dywagacje na temat tego, czy wiadomości wysyłane w Rosji były na pewno fałszywe, co w pewien sposób nadawało większej wiarygodności viralowi z Rosji.

Podsumowując,

kryterium prawdy: 1/1
kryterium obiektywizmu: 0,9/1
kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 0,8/1
kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
kryterium zasadności tytułu: 1/1

Łączna ocena: 4,7/5