Jakub Majmurek o Klubie Jagiellońskim

Jakub Majmurek o Klubie Jagiellońskim

Jakub Majmurek, OKO.Press 22.08.2020

PiS oceniają ledwo na tróję, ale wciąż jest im najbliższy. Klub Jagielloński zmieni polską prawicę? 

Jakub Majmurek z OKO.Press w artykule z 22 sierpnia 2020 roku przybliża sylwetkę jednej z najbardziej rozpoznawalnych konserwatywnych organizacji pozarządowych w Polsce, jaką jest Klub Jagielloński. Tekst ten stanowi analityczną próbę przedstawienia jego założeń ideowych. Autor początkowo zaznacza jak wiele postaci znanych z życia politycznego pochodzi z tego środowiska, wśród nich wymienia między innymi Jarosława Gowina, Pawła Kowala czy Jadwigę Emilewicz. Oddaje głos obecnemu prezesowi KJ, Piotrowi Trudnowskiemu:

 „Nie wypieramy się naszej historii, czujemy się spadkobiercami konserwatywnej inteligencji III RP. Wychowywaliśmy się na książkach, które ludzie tacy jak Ryszard Legutko wydawali w latach 90. Wielką siłą Klubu jest jednak to, że zawsze był instytucją zdolną do realnej zmiany pokoleniowej – co w Polsce jest dość rzadkie.”

Następnie pokazał drogę ewolucji lokalnego klubu naukowego na sieć instytucji, począwszy od stworzenia w 2002 roku przez Arkadego Rzegockiego i Jadwigi Emilewicz pisma „Presje”, poprzez np. powstanie eksperckiej organizacji Centrum Analiz, aż do sporządzenia przez niego raportu oceniającego rządy PiS pod nazwą: „Dostateczna zmiana” z 2019 roku. Wartościowano w nim poczynania rządu poprzez nadanie najwyższych ocen „polityce innowacyjności” (faktycznie działalności ministerstwa rozwoju) i sportowej oraz chwalono za „suwerenność intelektualną” – odrzucenie polityki biernie imitującej rozwiązania europejskie. Najniższe stopnie otrzymały kolejno edukacja (niepotrzebna likwidacja gimnazjów), polityka wobec uczelni wyższych (krytyczna ocena reformy Gowina) oraz polityka sprawiedliwości, a partię skrytykowano za „lekceważenie procedur” i „niską kulturę dialogu”.

Klub, odnosząc się do problemu reformy wymiaru sprawiedliwości, krytykował zarówno opozycję jak i rząd za niewłaściwe do tego podejście, a nawet nieprawidłowe nazwanie tych kwestii, gdyż nie jest to:

 „jak twierdzi opozycja walka o intencjonalne wprowadzenie dyktatury poprzez likwidację niezawisłości sędziowskiej, choć do takich skutków walka ta może «mimowolnie» doprowadzić. Nie jest [to] też jednak, jak twierdzi rząd i kontrolowane przezeń media, reforma nakierowana na «oczyszczenie sądownictwa z patologii».” Według klubu, taka reforma była potrzebna ze względu na kwestię „«robienia polityki» publicznej po części mimowolnie ze względu na abdykację polityków z tej roli (reprywatyzacja), a po części świadomie i we własnym interesie zwalczając zaciekle cele polityczne przyjęte przez wyłonioną demokratycznie większość (lustracja).”

Jednocześnie, jak przyznaje Piotr Trudnowski, obecny prezes KJ, ta partia pozostaje najbliższą Klubowi Jagiellońskiemu: „Trudno nam sobie wyobrazić w realiach III RP rząd, który będzie w większym stopniu, chociaż na poziomie deklaratywnym, podzielał nasze diagnozy i wartości”, ale: „Jednocześnie chcemy być instytucją, która wychodząc z podobnych założeń i wyznając bliskich światopogląd, stale dostarcza PiS uczciwej krytyki”.

Przyznaje też, że Klub jest beneficjentem kontrolowanych przez PiS publicznych instytucji: 

„’Presje’ regularnie otrzymują dotację z programu wspierania czasopism z MKiDN, gdzie pomijane są tytuły liberalne i lewicowe. „Pewnie gdyby nie rządy PiS, to udział środków publicznych w naszym budżecie byłby mniejszy. ” – mówi Trudnowski, lecz dodaje – „ale największy budżet w historii mieliśmy nie dzięki PiS, ale w efekcie działań rządu premier Kopacz, gdy na jakiś czas podjęliśmy się realizowania nowej formy aktywności dla NGO – poradnictwa prawnego, z czego zresztą dość szybko się wycofaliśmy ”.

Ważne są dla nich między innymi takie pojęcia jak ekologia, deglomeracja (opisana szerzej w raporcie KJ „Polska średnich miast”), konieczność socjalnych korekt polskiej gospodarki, które są bliższe założeniom lewicy, aniżeli prawicy:

„Koszty przemysłowego chowu zwierząt, zrównoważony transport, deglomeracja czy panele obywatelskie to tematy pojawiające się także w postulatach środowisk lewicowych czy ruchów miejskich. Wiele tekstów z zakładki Zielony Konserwatyzm [na stronie internetowej Klubu – red. dd] (minus odwołania do papieskich encyklik) spokojnie mogłoby się ukazać np. na stronach „Krytyki Politycznej”. Klub wspólnie z „Krytyką” i gromadzącym środowiska lewicy katolickiej „Kontaktem” i dwiema innymi redakcjami prowadzi zresztą wspólny projekt „Spięcie” –każda redakcja pisze tekst na jeden wspólny temat. Często widać podobieństwo poglądów między młodymi konserwatystami a lewicą nie tylko w takich kwestiach jak ekologia, ale też np. konieczność socjalnych korekt polskiej gospodarki.”

Na potwierdzenie odrębności Klubu od innych środowisk prawicowych autor wprowadza wypowiedzi przedstawicieli mediów współpracujących z Klubem Jagiellońskim:

Jak przyznaje redaktorka naczelna portalu Krytyka Polityczna, Agnieszka Wiśniewska: „KJ jest naprawdę mocne merytorycznie. Wybierają obszary tematyczne, w które wchodzą i robią to wtedy na serio. Jedno z ciekawszych środowisk prawicy. Co może też wynikać z tego, że prawica w Polsce jest ogólnie tak odjechana, że poprzeczka ustawiona jest bardzo nisko”

„To konserwatyści realnie państwowi, doceniający wagę spójności społecznej. Ich zainteresowanie i konsekwentne zajmowanie się takimi sprawami jak sytuacja średnich miast, wykluczenie transportowe czy ekologia pozytywnie wyróżniają Klub Jagielloński na mapie polskiej prawicy” – chwali naczelny „Kontaktu” Ignacy Dudkiewicz.

Bliską ideą dla Klubu Jagiellońskiego jest nie demokracja, lecz republikanizm, który:

 „opiera się między innymi na przekonaniu, że dobrej polityki nie można oderwać od etyki. W efekcie – dobrą politykę mogą robić tylko cnotliwi, prawidłowo uformowani ludzie.”

Ważny jest dla nich także prymat dobra wspólnego postrzegany przez „pryzmat prawnonaturalny, [czyli] pewnego obiektywnego dobra”

Członkowie Klub dostrzegają również znaczącą rolę konserwatywnie interpretowanego katolicyzmu oraz Kościoła:

„Jeśli w naszym miejscu pracy, w szkole, w innych społecznych instytucjach, z którymi regularnie obcujemy, życie nie jest zorganizowane według «aksjologicznego katalogu Królestwa Bożego», to te przestrzenie mogą odwodzić nas od realizacji właściwego modelu katolickiej polityczności […]. Nasza katolicka polityczność musi wykraczać poza drzwi naszych mieszkań i naszych świątyń. Musimy budować swoiste socjologiczne fundamenty Królestwa Bożego.

Klub Jagielloński dystansuje się od prowadzonych przez PiS wojen na tle różnic kulturowych, dostrzegając zagrożenie choćby w tendencjach tworzenia relacji na zasadzie Tindera:

„Republikanizm oznacza też pewne otwarcie na dialog, bo zakłada nieustanne poszukiwanie złotego środka, równowagi w każdej sprawie. Obawiam się, że sposób zarządzania konfliktami kulturowymi przez obóz rządzący często raczej oddala nas niż przybliża do zachowania pewnego konserwatywnego minimum w Polsce. W naszej optyce większym problemem niż choćby obecność edukatorów LGBT w szkołach jest dziś na przykład powszechne uzależnienie od pornografii, model relacji wyznaczany przez Tindera czy to, jak na różnych polach pogłębiają się różnice między młodymi kobietami a młodymi mężczyznami.

W związku z wątpliwościami dotyczącymi traktowania kobiet przez konserwatywne ugrupowania oraz tego, że mężczyźni przeważają wśród osób publicznie wypowiadających się w imieniu KJ, autor pyta o ich stosunek do płci pięknej:

„Z wyzwaniem niedoreprezentowania na zewnątrz głosu kobiet z naszego środowiska mierzymy się od lat i chyba nie możemy zamykać oczu na to, że musi się to w jakimś stopniu brać z natury kobiecej i męskiej. Pewnie wynika to z męskiej pychy i przekonania nas, facetów, że w każdym temacie jesteśmy kompetentni i jednocześnie dużo bardziej szlachetnej kobiecej powściągliwości. Jednocześnie kobiety działają bardzo aktywnie w naszym środowisku. Na sześć oddziałów organizacji cztery koordynują dziś kobiety. W pięcioosobowym zarządzie są dwie kobiety. Publiczne zabieranie głosu nie jest jednoznaczne z rolą w organizacji. Choć oczywiście dostrzegamy problem i staramy się zachęcać kobiety do częstszego zabierania głosu” – wyjaśnia Trudnowski.

Mimo podobieństw do lewicy, Klub, podobnie jak partia rządząca, nie popiera podnoszonych teraz przez nią propozycji, takich jak na przykład kwestie związków partnerskich:

„W publicystyce Klubu propozycje związków partnerskich, wycofania religii ze szkół czy liberalizacji ustawy aborcyjnej spotykają się najczęściej z odporem – jeśli nie z pryncypialnych przesłanek, to jako niepotrzebne otwieranie „wojen kulturowych”. Choć także w KJ toczy się dyskusja. Pojawiają się w niej głosy przedstawiające „konserwatywne argumenty na rzecz instytucjonalizacji związków partnerskich” – przekonujące prawicę do wspierania instytucji wzmacniających „radykalną homoseksualną monogamię”, jako bliższą katolickiej antropologii, niż współczesna heteroseksualna „kultura singlizmu”.”

Przechodząc do wniosków Majmurek komentuje nasuwające się pytania odnośnie tego, czy Klub Jagielloński wywrze znaczący wpływ na prawicę:

„Ciekawe jest też to, jak praca obecnego pokolenia Klubu długoterminowo zmieni prawicę. Środowisko, które dziś czuje się ignorowane przez obóz władzy nie stanie się raczej jednym z głównych graczy w następnym rozdaniu na prawicy.”

Zastanawia się również, jaki będzie charakter zmian zachodzących w Klubie, o ile w ogóle zajdą:

„W jakim kierunku? Z pewnością bardziej socjalnym, ekologicznym, otwartym na mechanizmy demokracji bezpośredniej i lokalność.”

Wyraża również nadzieję, że dzięki niemu w polskiej prawicy zajdą pozytywne procesy, jednak nie jest to niestety pewne:

„w kwestii jej stosunku do Kościoła, praw kobiet i mniejszości seksualnych wydają się w najlepszym wypadku przedwczesne. W samym Klubie toczy się na ten temat burzliwa dyskusja, której ostatecznych efektów nie sposób przewidzieć.”

Podsumowując, Jakub Majmurek w swoim artykule uczciwie przedstawił nam w pigułce założenia ideowe Klubu Jagiellońskiego, mimo, że jego środowisku redakcyjnemu jest do nich bardzo daleko. Wskazał, odnosząc się do tematu artykułu, na różnice występujące pomiędzy partią PiS a opisywaną organizacją. Zwrócił uwagę na jej powiązania zarówno z prawicą jak i lewicą oraz to, że nie stroni ona od otwartej krytyki partii rządzącej, nawet pomimo posiadania najbliższych z nią założeń spośród wszystkich frakcji politycznych. Należy zwrócić uwagę na charakter informacyjny analizowanego materiału podejmującego istotne politycznie tematy. Autor swój komentarz umieszcza na końcu artykułu, dywagując na temat bliższej i dalszej przyszłości klubu. Tekst jest oparty głównie na wypowiedziach obecnego prezesa KJ Piotra Trudnowskiego, ale również wzbogacony wieloma cytatami ludzi publikujących w mediach związanych z Klubem, jak również przedstawicieli współpracujących z nim gazet: „Kontaktu” i „Krytyki Politycznej”.

Artykuł wart jest przeczytania, jeśli chcemy dowiedzieć się więcej o Klubie Jagiellońskim założonym przez grupę studentów krakowskich uczelni na przełomie 1988 i 1989 r., który obecnie nazywany bywa „perłą z Krakowa” i wywiera coraz większy wpływ na polską politykę.

Podsumowując:

kryterium prawdy: 1/1

kryterium obiektywizmu: 1/1

kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1

kryterium szacunku i tolerancji: 1/1

kryterium zasadności tytułu: 1/1

Maria Pankowska i Maciek Piasecki o białoruskim wiecu opozycyjnym

Maria Pankowska i Maciek Piasecki o białoruskim wiecu opozycyjnym

Maria Pankowska i Maciek Piasecki „Białoruski Sierpień. Największy wiec opozycyjny w historii. Cichanouska ogłosi się prezydentką?” OKO.press z dnia 16.08.2020r.

 

Aleksandr Łukaszenka od lipca 1994 roku pozostaje Prezydentem Białorusi. Jakiekolwiek negatywne opinie odnoszące się bezpośrednio do tej dwudziestosześcioletniej prezydentury kończyły się zazwyczaj bardzo negatywnie dla ich autorów. Negatywne konsekwencje ponosili zarówno obywatele, jak i potencjalni przeciwnicy polityczni Łukaszenki. Białoruski naród ma dość reżimu, który ogranicza ich prawa obywatelskie, ale także prawa człowieka, których przestrzeganie jest podstawą struktury społecznej.

16 sierpnia 2020 roku, o godzinie 13:00 w Mińsku, pod pomnikiem „Stella”, jego kolejna wygrana w wyborach prezydenckich wywołała protest, na którym zgromadziło się niemal 250 tysięcy ludzi.

Protest miał charakter pokojowy, a reżimowe media, które relacjonowały jego przebieg, prawdopodobnie pierwszy raz nie insynuowały, że finansowany jest on z zagranicznych źródeł, czego dowiadujemy się od autorów artykułu:

Część działaczy opozycyjnych donosi, że spotkanie pod stellą relacjonowały reżimowe media –
po raz pierwszy bez sugerowania, że protesty są inspirowane przez siły zza granicy.

Niemal 250 tysięczny tłum nie umknął uwadze Łukaszence, zarówno ten, jak i wszystkie kolejno następujące po sobie protesty i manifestacje były krwawo tłumione. Autor artykułu informuje o kontrmanifestacji zwolenników urzędującego prezydenta, która miała pokazać wszystkim przypatrujacym się protestom mediom, że sytuacja nie jest tak czarno biała, jak ukazuje to druga strona. Zwolennicy Łukaszenki zostali zwiezieni do Mińska autokarami, a po przyjeździe zachęceni do własnoręcznego tworzenia pro-reżimowskich haseł.

„Wcześniej tego samego dnia, po niemal tygodniu pokojowych i krwawo tłumionych protestów, siłę białoruskich władz miała pokazać tzw. spontaniczna manifestacja zwolenników Łukaszenki. Maciek Piasecki relacjonował zgromadzenie na placu przed Domem Urada (siedziba rządu), wokół pomnika Lenina. Część z nich miała przy sobie oficjalne flagi państwowe (w przeciwieństwie
do niepodległościowych barw biało-czerwono-białych), w tłumie powiewały także czerwone transparenty białoruskiej partii komunistycznej. „

Główna konkurentka Łukaszenki Swiatłana Cichanouska w oficjalnych wyborach osiągnęła jedynie 10% poparcia, podczas gdy wygrany Łukaszenka aż 80%. Autor uświadamia czytelników, że istnieje duże prawdopodobieństwo sfałszowania ostatecznych wyników.

Oficjalne wyniki nijak mają się do rzeczywistego poparcia dla dyktatora, który rządzi Białorusią od 1994 roku. Obserwatorzy wyborów donoszą o licznych fałszerstwach wyborczych. O tym, że wybory na Białorusi nie były uczciwe ani wolne napisali w oficjalnym oświadczeniu przywódcy państw Unii Europejskiej.

Sama Swiatłana Cichanouska została zastraszona przez władze białoruskiego reżimu, co zmusiło ją do wyjazdu na Litwę, gdzie przebywa do dnia dzisiejszego. Wezwała jednak obywateli Białorusi do utworzenia Rady Koordynacyjnej, której zadaniem miałoby być przygotowaniem do pokojowego przejęcia władzy w Białorusi.

Podsumowując, w artykule przekazywane czytelnikowi są same fakty, w których nie brakuje odwoływania się do źródeł, bądź nawet do konkretnej osoby, która relacjonowała informacje z miejsca zdarzenia. Artykuł nie posiada stronniczych komentarzy autorów, oraz konkretnie wyjaśnia wszystkie sytuacje, by nawet ktoś niezaznajomiony z protestami na Białorusi doskonale wiedział, z jakiego powodu się odbywają i po przeczytaniu artykułu wyniósł z niego cenną wiedzę.

Kryterium prawdy: 1/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 1/1
Łączna ocena: 5/5

Beata Czuma i Jacek Kowalski o kryzysie w Radio Nowy Świat

Beata Czuma i Jacek Kowalski o kryzysie w Radio Nowy Świat

Beata Czuma oraz Jacek Kowalski „Radio Nowy Świat zmaga się z kryzysem wizerunkowym. „Odejście Jedlińskiego to zły znak, cenzura zamiast debaty”” Wirtualnemedia.pl, 12 sierpnia 2020

 

Problemy mediów związane z brakiem transparentności, cenzurą, a także neutralnością, towarzyszą odbiorcom nie od dziś. Rzetelne, obiektywne przekazy medialne są na wagę złota. Użytkownicy stronią od cenzury, popierając wolne media oraz prawo wyrażania swojej opinii. Istotnym jest, aby wraz z wolnością przekazu, słowa, a także rzetelnością, szły w parze szacunek oraz tolerancja. Portal Dobrzy Dziennikarze, dbając o poprawną debatę publiczną, chce wyróżnić artykuł Beaty Czumy oraz Jacka Kowalskiego pt. „Radio Nowy Świat zmaga się z kryzysem wizerunkowym. „Odejście Jedlińskiego to zły znak, cenzura zamiast debaty” opublikowanego na portalu Wirtualnemedia.pl w dniu 12.08.2020.

Autorzy wprowadzają na wstępie krótki zarys kontekstu, którego dotyczy artykuł. Czuma oraz Kowalski poruszają temat rezygnacji Piotra Jedlińskiego z prezesury w spółce Ratujmy Trójkę, która to zarządza nowopowstałą stacją Radio Nowy Świat. W oświadczeniu opublikowanym na Facebooku nie pojawiły się słowa wyjaśnień oraz przyczyn rezygnacji ze stanowiska. Natomiast ostatnie wydarzenia związane z kontrowersją powstałą na skutek publicznego wyrażenia sprzeciwu wobec posługiwania się zaimkami żeńskimi wobec osób niebinarnych oraz transpłciowych uznawane są przez media za główny, aczkolwiek nieoficjalny, powód wycofania się z funkcji prezesa.

Powstały tekst wyróżnia bezstronność oraz oddzielenie komentarza od faktów przekazywanych przez twórców. Odbiorca otrzymuje informacje na temat opisywanego wydarzenia, natomiast są one pozbawione komentarzy bądź sugestii, które mogłyby świadczyć o stronniczości poruszanego tematu. Autorzy pomimo podejmowania się tematu odnoszącego się do konfliktu stron, nie popierają żadnej z nich. Skupiają się na rzetelnym przekazie informacji o przebiegu sprawy powiązanej z odejściem Jedlińskiego.

Były już prezes spółki Ratujmy Trójkę zrezygnował ze stanowiska w poniedziałek wieczorem – ponad dobę po tym, jak zaczął być krytykowany za sprzeciwianie się określaniu w rodzaju żeńskim aktywisty Michała Sz., który identyfikuje się jako osoba niebinarna i posługuje imieniem Margot.

Warto także podkreślić, iż dziennikarze wykazują się znajomością omawianej przez nich sprawy. Świadczy o tym nie tylko dokładny opis przebiegu wydarzeń, ale także dostarczanie informacji bezpośrednio z pierwszej ręki – Krzysztof Łuszczewski, który udzielił odpowiedzi portalowi, jest jednym z członków zarządu w stacji Radio Nowy Świat.

Łuszczewski zapytany przez portal Wirtualnemedia.pl, kto wejdzie teraz w skład zarządu i kto zostanie jego prezesem, odpowiedział: – Tego jeszcze nie wiemy, na razie sprawy są świeże. O wszystkich decyzjach w tej sprawie będziemy komunikowali w stosownym czasie.

Ustępujący prezes wciąż ma 30 procent akcji spółki Ratujmy Trójkę. Jak udało nam się ustalić, ma zachować 10 proc., a pozostałe 20 proc. pozostaje w jego depozycie, który obejmie lub kupi osoba wskazana przez zarząd.

Atutem godnym wyróżnienia w artykule Czumy oraz Kowalskiego są komentarze osób odnoszących się do bieżącej sytuacji odgrywającej się w radiu Nowy Świat. Komentarze te, pomimo swej subiektywności, są zróżnicowane. Co więcej, każdy udzielający opinii powiązany jest ze światem medialnym czy też dziennikarskim. Warto podkreślić, że sami autorzy nie komentują w żaden sposób zaistaniałej sytuacji, oddając swój głos osobom trzecim. Do osób wypowiadających się należą: Marek Gieorgica (Clear Communication Group), Paweł Sito (Radiospacja), Bogusław Chrabota (Rzeczpospolita), Marcin Makowski („Do Rzeczy”, WP.pl), Krzysztof Czabański (Rada Mediów Narodowych). Komentatorzy odnoszą się różnorodnie do omawianej sprawy, określając ją między innymi jako kryzys wizerunkowy, który może źle wpłynąć na dalsze losy nowo powstałej stacji. Co więcej jeden z komentujących, Marcin Makowski, zwrócił uwagę na fakt, że Radio Nowy Świat zrodziło się w ramach sprzeciwu cenzurze wprowadzonej w stacji Trójka. Tymczasem, jak ocenia Makowski, problem ten dotknął także nowej stacji. Autor komentarza zarzuca radiu brak odpowiednich działań w momencie powstania kryzysu. Według niego powinna powstać debata dotycząca tożsamości płciowej, co, jak mówi, utworzyłoby przestrzeń dialogu.

– (…)suchy komunikat buduje bardzo słaby wizerunek inicjatywy, która miała być otwarta, szczera i transparentna. Możemy więc tylko snuć domysły – co dokładnie doprowadziło do tej rezygnacji. Wizerunkowo bardzo niedobrze to wygląda. Brakuje bowiem postawienia kropki nad i oraz zachęca do dalszej dyskusji w tej sprawie, zamiast ją zamykać.

– Mocno żenująca postawa pana Jedlińskiego spotkała się z mocno żenującą i pozbawioną kultury korporacyjnej postawą firmy, wobec człowieka nr 1 z grupy tych osób, dzięki którym Radio Nowy Świat istnieje.

– (..) dobił go szantaż związany z poprawnością polityczną. Niemniej, niezależnie od realnej przyczyny, w mediach obowiązuje ta sama zasada jak w każdym biznesie: szef musi mieć twardą skórę, umieć bronić własnego zdania i przeciwstawiać się presji – zwłaszcza własnego środowiska.

– To radio zaczynało jako bardzo ciekawy i pionierski projekt medium z dużym zasięgiem, które jest uniezależnione od reklamodawców, pieniędzy z abonamentów oraz – przynajmniej deklaratywnie – od wpływów politycznych. (…) zamiast tego postawiono na cenzurę.

– Tolerują tylko stadne myślenie własnej grupy i nie są w stanie zaakceptować nikogo innego. Pan redaktor Jedliński szybko poniósł tego konsekwencje.

Kolejną cechą, która pozytywnie wpływa na odbiór artykułu, jest odwołanie się do postów publikowanych zarówno przez Piotra Jedlińskiego jak i na oficjalnym fanpage’u Radio Nowy Świat. Dzięki temu czytelnik może zapoznać się także ze stanowiskami bohaterów artykułu, a co więcej, dołączony oficjalny post stacji dodaje autentyczności przekazywanej przez autorów artykułu treści.

Po kilku godzinach Piotr Jedliński skasował pierwotny wpis i zamieścił kolejny, w którym wyjaśnia: – Miałem na celu obronę niezależności naszego radia także przed naciskami opinii publicznej. Jednak dalsze działania władzy wobec Margot, zwłaszcza osadzenie jej w areszcie dla mężczyzn, ze skandalicznym komentarzem jednego z polityków, istotnie zmieniło w moich oczach kontekst całej sprawy. Nie zamierzałem i nie zamierzam bronić prześladowania mniejszości przez władze. Nie zamierzałem dołączać do prześladujących – zapewnił.

Podsumowując, artykuł zasługuje na miano rzetelnego oraz obiektywnego. Autorzy stronili od własnych komentarzy oraz osądów, nie sugerowali także czytelnikowi po której stronie opisywanego konfliktu powinien stanąć. Niewątpliwie największym atutem tekstu są dołączone opinie wielu komentatorów. Dzięki różnorodności opinii, czytelnicy mogą dostrzec opisywaną sytuację z różnych perspektyw, skutkuje to możliwością wyrobienia sobie opinii na ten temat, bez narzucania swojego światopoglądu przez samych autorów. Dziennikarze wykazują się odpowiednią postawą etyczną – wyrażają się z szacunkiem oraz tolerancją w stosunku do zarówno Piotra Jedlińskiego jak i pracowników stacji Radio Nowy Świat bez oceniania słuszności zachowań obu stron.

Podsumowując,
kryterium prawdy: 1/1
kryterium obiektywizmu: 1/1
kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
kryterium zasadności tytułu: 1/1
Razem: 5/5. Gratulujemy!

Magdalena Krukowska o końcu globalizacji

Magdalena Krukowska o końcu globalizacji

Magdalena Krukowska, „To już koniec globalizacji? Produkcja ma być lokalna i bardziej odpowiedzialna”, Forbes.pl z dnia 5 sierpnia 2020

 

Kryzys światowy spowodowany pandemią stanowi bezpośredni skutek globalizacji, czyli postępującego procesu integracji ponadnarodowej i tworzenia się wspólnych rynków. Uzależnienie od globalnych łańcuchów dostaw w kryzysie pandemii uświadamia, jaki ma to wpływ na rozwój gospodarczy poszczególnych krajów. Dlatego też chcielibyśmy wyróżnić tekst Magdaleny Krukowskiej prezentujący szerszy kontekst obecnej sytuacji epidemiologicznej, czyli ogólne tendencje, które można obecnie zaobserwować w gospodarce.

Magdalena Krukowska wskazuje na problemy natury etycznej, ekologicznej i społecznej związane z globalnym łańcuchem dostaw oraz promuje społeczną odpowiedzialność biznesu, zwracając przy tym uwagę na branżę modową i FMCG (fast-moving consumer goods – produkty szybkozbywalne).

W swoich rozważaniach autorka odnosi się do negatywnych konsekwencji oczekiwań względem szybkości i cen dostaw, nawiązując przy tym do faktycznych, często niewyobrażalnych sytuacji, jak na przykład niewiedzy gigantów odzieżowych o lokalizacji produkcji ich własnych kolekcji czy też poziomu emisji CO2 albo łamania praw pracowników. Kiedy Chiny po raz pierwszy zamknęły swoje granice, firmy odczuły to boleśnie ze względu na wysoki stopień korelacji rynków lokalnych z globalną sferą wpływów:

W ciągu zaledwie kilku miesięcy COVID-19 zamknął połowę globu. Jednak wywołane pandemią ataki żywności nie odzwierciedlają jedynie ludzkich zachowań w sytuacjach kryzysowych. Są dowodem na to, że globalny łańcuch dostaw – wysoce scentralizowany i działający na zasadzie dostaw just-in-time (dokładnie na czas) – jest podatny na zachwiania w obliczu wstrząsów.

Autorka zauważa, że działania firm na rzecz zrównoważonego rozwoju nie są wprowadzane tylko na podstawie proekologicznych pobudek, ale mogą mieć podłoże marketingowe:

To, że dobrą praktyką wśród koncernów FMCG stało się informowanie, w jaki sposób powstały konkretne produkty, i jaki jest ich ślad węglowy czy wodny, można uznać za chwyt marketingowy.

Jednak kluczowe jest to, że ze względu na bezpieczeństwo dostaw działania takie stają się standardem, a nawet obowiązkiem czy chociażby dobrowolną zgodą firm, którym zależy na dobrej opinii wśród klientów i organizacji pozarządowych:

raportowanie społeczno-środowiskowego wpływu całego łańcucha dostaw staje się standardem. A w przypadku największych unijnych przedsiębiorstw – dużych spółek giełdowych, banków i innych firm interesu publicznego – jest teoretycznie obowiązkiem.

Autorka tym tekstem chciała unaocznić problem uzależnienia krajów od globalnych łańcuchów dostaw i wskazać kierunek zmian zachodzących w handlu międzynarodowym:

Dzięki geograficznej dywersyfikacji, międzynarodowe firmy uelastycznią swoje łańcuchy dostaw i będą zdolne do przeniesienia części produkcji z fabryk, które uległy czasowemu zamknięciu na skutek np. na skutek takiego kryzysu, jak ostatni. Ten trend już występował wcześniej, ale pandemia go wzmocni. Powodując, że miejsca produkcji będą bardziej rozproszone, pod kątem bezpieczeństwa i szybkości dostaw, a nie jedynie prostego rachunku kosztów produkcji.

Zdecydowanym atutem artykułu jest obecność wielu przykładów działań marek lokalnych wraz z opisem reakcji społeczeństwa na te przypadki (zakup tysięcy polskich maseczek przez spółkę LPP w celu rozprowadzenia ich na terenie chińskich fabryk, przypadek słynnej polskiej blogerki, która zapomniała usunąć metkę poddostawcy szyjącego w Azji) oraz światowych firm (inwestowanie w pożyczki i edukację drobnych rolników przez Danone i Pepsi, testowe etykietowanie produktów wedle kryteriów środowiskowych i społecznych przez L’Oréal i dołączenie Nestle do sojuszu European Clean Trucking Alliance, które ma na celu przyspieszenie dekarbonizacji transportu drogowego w Unii Europejskiej), wypunktowanie poczynań w sferze FMCG na najwyższym szczeblu (prognoz agendy ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa oraz Światowego Programu Żywnościowego, zaakcentowania współpracy na rzecz zrównoważonego rozwoju w ramach Consumer Goods Forum (CGF)), odwołanie do wypowiedzi eksperta pracującego w firmie doradczej McKinsey – Matteo Manciniego:

jeśli pandemia wejdzie w kolejne, trudne nawet dziś do dokładnego przewidzenia fazy, przedsiębiorstwa zweryfikują swoje łańcuchy dostaw i będą dążyć do tego, że staną się one bardziej lokalne,

Autorka przytoczyła również dane z raportu tejże firmy, co pozytywnie wpływa na poziom wiarygodności:

jak pokazuje McKinsey w raporcie „Starting at the source”, typowy łańcuch dostaw dóbr konsumpcyjnych jest źródłem dużo większych takich kosztów (o 80-90 proc.) niż sama działalność operacyjna producenta. A dokładniej – właściciela marki.

Jedynym mankamentem, który może mieć wpływ na wiarygodność artykułu jest niedoprecyzowanie danych dotyczących słynnej blogerki, którą autorka przywołuje. Mimo tego, że był to dość mocno nagłośniony temat, to w myśl dobrej praktyki dziennikarskiej warto byłoby podać jej personalia. Należy zwrócić uwagę na to, iż artykuł powstał w ramach akcji #NiechZyjePlaneta, zachęcającej Polaków do zmiany nawyków w codziennym życiu, co zostało wyraźnie podkreślone na jego początku. Uważamy, że temat został przedstawiony bardzo ciekawie i nie pozostaje nam nic innego, jak pogratulować autorce Magdalenie Krukowskiej wysokiej oceny i życzyć kolejnych tak dobrych artykułów! Zachęcamy do lektury!

Podsumowując,
Kryterium prawdy: 0,9/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 1/1
Łączna ocena: 4,9/5

Jakub Pawłowski o podatku od plastiku

Jakub Pawłowski o podatku od plastiku

Jakub Pawłowski „Nadchodzi nowy podatek. Tak UE chce walczyć z nadprodukcją plastiku”, Dziennik Gazeta Prawna z dnia 7 sierpnia 2020 r.

 

Jednorazowe zużycie plastiku, tworzywa, które wykorzystane w umiejętny sposób mogłoby posłużyć społeczeństwu przez lata, niebezpiecznie rośnie. Nadmiernie sięgamy po plastikowe słomki, sztućce, torebki śniadaniowe czy inne produkty, które mogłyby być łatwo zastąpione przez produkty z papieru, bądź metalu.

Aby zobrazować skalę problemu przytoczony zostanie raport uczonych z australijskiego uniwersytetu w Newcastle z 2019 roku, który wykazał, że tygodniowo zjadamy około pięciu gramów plastiku (w ciągu roku 250g), czyli równowartość potrzebną do wyprodukowania dowodu osobistego, prawa jazdy czy karty kredytowej. Plastik ten pochodzi między innymi z wód, w których mikroskopijne włókna syntetyczne niezauważalnie przedostają się przez układ pokarmowy ryb i nagromadzają się w coraz większych ilościach, aby potem trafić na nasz stół wraz z jej mięsem.

Artykuł, który poddawany zostanie analizie przedstawia nam stosunek i działania, jakie Unia Europejska podjęła ku powyższemu problemowi.

Zakaz używania jednorazowych sztućców, słomek i kubeczków oraz wyższe wymogi recyklingu dla państw członkowskich to dopiero początek. Mówiono, że UE wypowiada wojnę absurdalnie niszowemu wrogowi (plastikowe słomki stanowią zaledwie 0,03 proc. odpadów z tworzyw sztucznych, które trafiają do oceanów). Teraz Unia w końcu wytacza ciężkie działa w postaci podatku od plastiku, który ma wejść w życie 1 stycznia 2021 r. W europejskich kuluarach mówiło się o nim od kilku lat, ale z dodatkiem „być może kiedyś”. Na ostatnim specjalnym posiedzeniu Rady UE (17–21 lipca) decyzja jednak zapadła. I to ku ogromnemu zaskoczeniu i firm, i ekologów.

Ten fragment artykułu przytacza nam dane statystyczne, a co najważniejsze, informuje, że Unia Europejska wyszła w końcu z impasu i podjęła działania, dotyczące sankcji w postaci podatku od plastiku. W późniejszym fragmencie dostajemy dodatkową informację o tym, że nie tylko producenci tworzyw sztucznych narażeni są na finansowe straty, trzeba wziąć pod uwagę również właścicieli spalarni czy składowisk odpadów.

Wiadomość wstrząsnęła rynkiem, bo czasu na dopracowanie mechanizmu płatności jest bardzo mało. Na sztywno ustalono jedynie stawkę: 0,8 euro za każdy kilogram materiału, który nie został poddany recyklingowi.

Dostajemy klarowną informację odnośnie stawki, która będzie pobierana za kilogram materiału oraz o tym, że zostało mało czasu na naniesienie jakichkolwiek zmian czy poprawek, skoro ustawa ma wyjść już za cztery miesiące.

Niestety, przy wprowadzeniu tego nowego oręża w walce z plastikiem Bruksela znów przedstawia rozwiązania, o których w najlepszym razie można powiedzieć, że zostały napisane za biurkiem, czyli z daleka od realiów polskich śmietników, a w najgorszym, że są oderwane od rzeczywistości po prostu nieprzemyślane.

Autor przytaczanego artykułu po przedstawieniu informacji, stwierdza, że Bruksela w swoich postanowieniach nie wzięła pod uwagę realiów polskich śmietników oraz, iż ustawa ewidentnie napisana została z perspektywy urzędniczej, gdzie sytuacja może wydawać się czarno biała, a w istocie taka nie jest. Przewiduje także pojawienie się obaw i chaosu na rynku gospodarczym.

Podsumowując, na koniec artykuł przedstawia spojrzenie zarówno ekologów, jak i właścicieli spalarni, czyli ludzi, po drugiej stronie barykady. Autor ewidentnie nie popiera żadnej ze stron, przedstawia nam fakty i daje szansę, aby samemu wyciągnąć wnioski, które będą zgodne z naszymi przekonaniami i stylem życia.

Kryterium prawdy: 1/1
Kryterium obiektywizmu: 1/1
Kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
Kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
Kryterium zasadności tytułu: 1/1
Łączna ocena: 5/5

Janusz Schwertner i Dawid Serafin o prawdziwych bohaterach

Janusz Schwertner i Dawid Serafin o prawdziwych bohaterach

Janusz Schwertner i Dawid Serafin, „Ludzie z pierwszej linii frontu”, Onet.pl z dnia 9 kwietnia 2020

 

Wychodzili do nas w czasie krótkich przerw albo pomiędzy kolejnymi dyżurami. Opowiadali o lęku, tęsknocie za rodziną i o tym, jak wygląda walka z niewidzialnym wrogiem. Na ich twarzach widać zmęczenie: większość od kilku tygodni sypia po kilka godzin na dobę. Poznajcie ich – ludzi z pierwszej linii frontu w walce z koronawirusem.

Wielu z nas widziało filmy o superbohaterach. Czytało książki o nadzwyczajnych mocach, przenosząc się w odległy świat fantazji. Janusz Schwertner oraz Dawid Serafin – dziennikarze onet.pl – pokazali nam, że aby poznać prawdziwych bohaterów nie trzeba uciekać myślami w oddalony świat – a wyjrzeć „za okno”. Ten reportaż [LINK] to połączenie historii 25 osób, którzy codziennie w różny sposób, walcząc z epidemią ratują ludziom życie.

Każdą historię, w sposób nadzwyczajny, ubarwiają zdjęcia w wykonaniu fotoreporterów: Joanny Urbaniec oraz Macieja Krügera. Każdy portret to nowa opowieść. W oczach możemy ujrzeć zmęczenie, strach, ale także uśmiech – „Na dobre i na złe” – mówią.

Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie trudności z jakimi bohaterowie tego reportażu się zmagają? Na pewno nie w pełni. Każdego poranka tak naprawdę nie są w stanie określić, czy wrócą wieczorem do domu. Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia, którą poruszają dziennikarze. Co z ludźmi, którzy przebywają blisko nich? Nie chodzi w tym przypadku o ich rodziny, które niewątpliwie narażone są na bezpieczeństwo, ale o sąsiadów. „Jesteśmy traktowani jak ludzie społecznie wyklęci”, mówią niektórzy. Nie są jednak na nich źli, rozumieją ich i pomimo wszelkiego zmęczenia są w stanie udzielić wywiadu i podzielić się czymś z innymi, bo wierzą, że w taki sposób też mogą pomóc. Należy to docenić, gdyż nie muszą przecież tego robić, nie są na dyżurze, czy na swojej zmianie.

Poznajemy historię 25 osób: lekarzy, pracowników szpitalnej apteki, ratowników medycznych, diagnostów, pielęgniarzy, pracowniczkę sanepidu oraz policjantów. Każda osoba w krótki, bądź nieco dłuższy sposób przedstawiła poprzez Janusza Schwertnera i Dawida Serafina to, z czym się zmaga – jakie przeciwności losu spotyka na swojej codziennej drodze i jaką wiadomość mają do przekazania do odbiorców. Dziennikarze dotarli także do ratowniczki medycznej z Warszawy – Marty Kołnackiej, która opisała sposób, w jaki ratownicy w izolacji byli traktowani. „Jesteśmy traktowani jak bydło” – pisała ostro na swoim Facebooku. Została za to dyscyplinarnie zwolniona. Na szczęście, za sprawą echa, jakie powstało w sferze mediów czy portali społecznościowych – została przywrócona do pracy. W przypadku wywiadu także nie ukrywa swojego niezadowolenia – przedstawia sprawę taką, jaka jest, dodając: Chcę wierzyć w to, że podejście do naszego zawodu się zmieni. Nie możemy być bohaterami tylko w czasie epidemii. My pracujemy każdego dnia, staramy się ratować zdrowie i życie ludzi. Byłoby dobrze, gdybyśmy nie musieli przy okazji walczyć z absurdalnym systemem.

Ten materiał to nie tylko kawał dobrej pracy dziennikarzy, ale także reporterów, którzy w genialny sposób sporządzili portrety każdego bohatera z osobna. Może wywołać ciarki na plecach, wzbudzić sensację, ale w sposób ukazujący prawdę, obraz rzeczywistości. Bez potrzeby koloryzowania, ubarwiania wątkami. To wzorowy przykład pracy dziennikarskiej – do której nie mam żadnych uwag. Takiej, na jakiej naszej organizacji – Instytutowi Dyskursu i Dialogu najbardziej zależy. Ale co wyróżnia ją od innych? Nie mamy tutaj problemów, aby odróżnić treść od komentarzy, ponieważ nie ich tutaj nie ma. Cały reportaż skonstruowany jest w prosty sposób. Na początku zostajemy wprowadzeni do tematyki treści, później przechodzimy do poszczególnych historii. Żadna z nich nie zawiera oceny dziennikarzy. Jest opisem słów, wypowiadanych przez tytułowych bohaterów. Reportaż jako forma tekstowa jest znacznie różna od tekstu publicystycznego, nie ma w nim miejsca na zbędne komentarze. W tym przypadku, treść dociera do nas bez dodatków – to, co wypowiadają ludzie jest najważniejsze. Czytanie i analizowanie materiałów takich, jak ten dają nam większą nadzieję i motywację do dalszej pracy.

Długo czekaliśmy, aby bez chwili zawahania przyznać najwyższą możliwą notę. Z radością czekamy na więcej, dziękujemy za pracę całego zespołu, który przygotował reportaż – a także gratulujemy wyniku!

Podsumowanie i ocena: 5/5 Gratulujemy!
• kryterium prawdy: 1/1
• kryterium obiektywizmu: 1/1
• kryterium oddzielenia informacji od komentarza: 1/1
• kryterium szacunku i tolerancji: 1/1
• kryterium zasadności tytułu: 1/1