Mariusz Zielke w interesie społecznym, o pedofilii w polskim show biznesie, sprawa Krzysztofa Sadowskiego

 

Śmiemy przypuszczać, że dzisiejszy artykuł na naszym portalu będzie wyjątkowy. Nie przyjmie on bowiem dotychczasowej formy, zgodnie z którą wskazujemy pozytywne cechy konkretnego materiału dziennikarskiego i oceniamy go według przyjętych wcześniej kryteriów. Sprawa jest bowiem znacznie poważniejsza i dotyczy niezasłużonego cierpienia wielu niewinnych osób przez dziesięciolecia. Dzisiaj – na podstawie konkretnego przypadku – zastanowimy się nad tym czym w istocie jest dobre dziennikarstwo.

Czy takim mianem – dobrego dziennikarstwa – można określić kilkunastomiesięczne śledztwo i zdobywanie informacji w bulwersującej sprawie? Czy na takie miano zasługują działania mające na celu zainteresowanie głównych polskich mediów skandalem wymagającym natychmiastowego ujawnienia? Czy dobrym dziennikarstwem można w końcu nazwać przerwanie zmowy milczenia i heroiczną wręcz próbę nagłośnienia sprawy na własną rękę, podczas gdy wszystkie duże media nie wykazują sprawą zainteresowania? Chyba każdy Czytelnik odpowie na powyższe pytania twierdząco. Celem zdemaskowania skandalicznych zachowań i pilnie strzeżonej tajemnicy, Mariusz Zielke, o którym tutaj mowa, powrócił do porzuconego kilka lat temu zawodu dziennikarza i od kilku tygodni upowszechnia wiadomości dotyczące sprawy pedofilii Krzysztofa Sadowskiego – znanego muzyka, jazzmana, człowieka wielu znajomości i kontaktów, współtwórcy fundacji Tęcza oraz znanego w latach 90’ programu „Tęczowy Music Box”, przez które przewinęły się setki, a może nawet tysiące dzieci mających nadzieję na rozwinięcie swoich pasji i talentów. Nie zdawały sobie jednak sprawy z brutalnej pułapki, która na nich czyhała…

Zacznijmy od początku. 4 sierpnia na swoim prywatnym profilu Mariusz Zielke publikuje post:


Pod udostępnionymi wpisami niejednokrotnie pojawia się bezpośrednie pytanie: „O kogo chodzi?”, dziennikarz jednak nie podaje nazwiska ponieważ ma nadzieję, że zgłosi się do niego więcej ofiar i będzie w stanie zweryfikować wcześniej zgromadzone oskarżenia i dowody. Podejmuje się ogromnej pracy dziennikarskiej dokonując dalszych ustaleń w sprawie, gdyż po 4. sierpnia zgłasza się do niego coraz więcej osób z nowymi informacjami. Wśród nich są także kolejne ofiary pedofila. Liczba doniesień i indywidualnych historii sprawia, że Zielke nie ma już wątpliwości i postanawia ujawnić nazwisko oprawcy. Jak sam pisze „relacji jest zbyt wiele, żeby były nieprawdziwe”. Kontaktuje się także z żoną Sadowskiego – Panią Lilianną, gdyż jej mąż jest człowiekiem chorym i przebywa w szpitalu. Spotyka się ze ścianą zaprzeczenia, jednak mimo to chce dać możliwość wypowiedzenia się oprawcy. Jak sam deklaruje jest w stanie w każdej chwili się spotkać i wysłuchać jego wersji wydarzeń.

Nie mając za plecami żadnego dużego medium Mariusz Zielkie, świadomy wiążącej się z tym odpowiedzialności, publikuje na portalu Salon24 oraz na niszowych blogach (m.in. winteresiespolecznym.pl) relacje ofiar, dzisiaj już dorosłych kobiet i mężczyzn. Próbuje pociągnąć za każdy możliwy sznurek aby nagłośnić sprawę i wszystkie jej szczegóły. Można przypuszczać, że dziennikarz nie pozwoliłby sobie na to nie mając wystarczających dowodów. Ręczy za to swoim całym autorytetem, a przypomnijmy jest laureatem nagrody Grand Press z roku 2005 w kategorii „Dziennikarstwo śledcze”. Jego późniejsze odejście z zawodu, to temat na osobną historię. W omawianej sprawie jednak bardzo istotna jest również motywacja samego Mariusza Zielke:

To są niezwykle trudne sprawy, wychodzą zwykle po wielu latach, są przedawnione karnie, nie mam prawa żądać od nikogo przechodzenia przez tę traumę po raz drugi. W interesie społecznym jest jednak ujawnienie faktów, żeby chronić potencjalne ofiary (nie tylko tego sprawcy). Musimy rozmawiać o tym, jakie procedury pracy z dziećmi wprowadzić, by uchronić je od molestowania. Konieczne jest także zniesienie przedawnienia przestępstw pedofilii, bo one zawsze wychodzą po wielu latach.

Na początku główne media (w tym całodobowe telewizje informacyjne) ignorują temat, zupełnie inaczej niż w przypadku niedawnego głośnego filmu Tomasza Sekielskiego o pedofilii w kościele. Wielu „kolegów po fachu” krytykuje Zielkego za stosowanie niestandardowych metod. Temat nagłaśnia jedynie portal Wirtualna Polska. Po kilku tygodniach, dziesiątkach wpisów i wielu heroicznych działaniach jednego człowieka widać, że kolejne media nie mają już wyboru. Pojawiają się materiały w głównych stacjach telewizyjnych (Polsat News, TVP Info) i dużych portalach internetowych. Sprawa jednak nie ujrzałaby światła dziennego gdyby nie gigantyczny wysiłek jednego człowieka, którego na naszym portalu niniejszym wpisem chcemy docenić. Mariusz Zielkie – gratulujemy wytrwałości i heroizmu w imię wyższych wartości.

Temat ten będziemy jako Instytut Dyskursu i Dialogu podejmować jeszcze wielokrotnie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że sprawa Sadowskiego to tylko wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o pedofilię w polskim show biznesie, w którym opisywana sprawa była tzw. tajemnicą Poliszynela: wszyscy wiedzieli, ale nikt nie reagował. Póki co, Mariusz Zielke prowadzi zbiórkę w celu nakręcenia głośnego filmu na ten temat. Obiecuje, że ujawnionych zostanie mnóstwo szokujących informacji, które nie spodobają się wielu osobom ze świecznika. Polecamy wsparcie tej inicjatywy i sami się do niej dorzucamy!

Fot. Rafal Meszka Underwater Photographer